11-04-2013, 8:08
Wio Gniady! Stary koń ruszył jakby się przeciągał, wyładowany żelaźniak drgnął, Dziadek z Babcią podskoczyli na wiązce słomy, która pełniła rolę siedzenia. Furka potoczyła się spod skarpy przez krótką dolinkę ku wznoszącemu się łagodnie ku górze wąwozowi. Teraz gdy koń pracował, oni mogli odpocząć. Od świtu ładowali na furkę przygotowany wcześniej len i worki z kartoflami. Mieli to wszystko spieniężyć i kupić trochę soli, trochę nafty na długie zimowe wieczory a może i coś z przyodziewku.
Gdy mijali jedno po drugim, piękne gospodarskie obejścia Babcia nagle spytała: Dziadek, widzisz? A co my mamy z tego życia? Siebie mamy Babka, siebie! I córkę mamy, chociaż ona pewnie nie nas a innych rodziców wolałaby mieć. E tam, burknęła Babcia, całe życie tylko harówka i harówka. Najpierw żeby dziecko wychować, potem wyuczyć...A teraz gdy za mąż wyszła to nie wspomoże a na nas bieda przyszła. Pole nie rodzi, sił nie ma...Bieda przyszła... A i wnuczkę też mamy przypomniał Dziadek. A ile to ona ma teraz wiosen z sentymentem zapytała Babcia. A cztery i pół pospieszył z wyjaśnieniem Dziadek. I tylko raz my ją widzieli, bo tylko raz u nas byli... Ale Oni tacy zapracowani są i dla nas nie mają czasu. Ale może kiedyś przypomni sobie drogę do rodzinnej chałupy...
Zadumali się....
Sprzedaż poszła szybko; kupujący zachowywał się tak, jakby robił łaskę że kupuje, więc nie targowali się i wzięli co dał. Teraz jeszcze zakupy. Gdy przechodzili obok pięknej witryny sklepowej Babcia zatrzymała się, potem ruszyła ale wróciła przed witrynę. W kąciku stała kolorowa szmaciana lalka, włosy ze lnu jak ten który sprzedali, oczy wymalowane czernidłem, ubrana w ludowy strój. Dziadek od razu zrozumiał myśli Babci. I chwile później gdy kupowali naftę zatrzymał się przy jednej bańce. Wystarczy szepnął, wystarczy, wszystko obliczyłem.
Babcia już dawno nie uśmiechała się tak, jak przy i po zakupie lalki.
Zmierzchało gdy dotarli do swojej Chatki pod skarpą. Z daleka dostrzegli, że mają gości. Piękna kareta i dwoje ludzi z dzieckiem. Babcia zatopiła wzrok w biegającej wnuczce. Dziadek rozejrzał się i w karecie zobaczył... lalę, dużą jak małe dziecko w ślicznej balowej sukni. Gdy wnuczka podbiegała do Babci a ta sięgnęła ręką do worka z zakupami, Dziadek zatrzymał jej dłoń, wzrokiem pokazał na karetę i piękną lalkę. Dłoń Babci zatrzymała się...
Długo czekaliśmy na was powiedziała Córka, ale już musimy jechać, mąż ma tu niedaleko sprawy do załatwienia... Do zobaczenia...
Tej jesieni i zimy nawet bańki nafty nie wypalili. Lepiej gdy jest ciemno i nie widać smutnej twarzy kochanej osoby i łez płynących. A tych płynęło wiele tej zimy. Łez podsumowujących całe życie. Wiosną najpierw umarła Babcia, niedługo potem Dziadek, a domek na skarpie... zawalił się niedługo po nich nie naprawiany. Tylko przesiąknięta łzami ziemia wodę zaczęła oddawać i obok źródła na Majdanie drugie, mniejsze zaczęło bić. Potem stoki obok niego zrobili, a dziś gdy stoków nie ma, też jeszcze się sączy ze skarpy obok stawu. A jeśli posmakujesz, to woda z niego ma posmak słony, jak łzy.
© Zaraszychora Młodszy P. S. Prawdopodobnie podobna historia zdarzyła się gdzieś w Azji lub Ameryce Południowej ale brak mi bliższych danych.
Gdy mijali jedno po drugim, piękne gospodarskie obejścia Babcia nagle spytała: Dziadek, widzisz? A co my mamy z tego życia? Siebie mamy Babka, siebie! I córkę mamy, chociaż ona pewnie nie nas a innych rodziców wolałaby mieć. E tam, burknęła Babcia, całe życie tylko harówka i harówka. Najpierw żeby dziecko wychować, potem wyuczyć...A teraz gdy za mąż wyszła to nie wspomoże a na nas bieda przyszła. Pole nie rodzi, sił nie ma...Bieda przyszła... A i wnuczkę też mamy przypomniał Dziadek. A ile to ona ma teraz wiosen z sentymentem zapytała Babcia. A cztery i pół pospieszył z wyjaśnieniem Dziadek. I tylko raz my ją widzieli, bo tylko raz u nas byli... Ale Oni tacy zapracowani są i dla nas nie mają czasu. Ale może kiedyś przypomni sobie drogę do rodzinnej chałupy...
Zadumali się....
Sprzedaż poszła szybko; kupujący zachowywał się tak, jakby robił łaskę że kupuje, więc nie targowali się i wzięli co dał. Teraz jeszcze zakupy. Gdy przechodzili obok pięknej witryny sklepowej Babcia zatrzymała się, potem ruszyła ale wróciła przed witrynę. W kąciku stała kolorowa szmaciana lalka, włosy ze lnu jak ten który sprzedali, oczy wymalowane czernidłem, ubrana w ludowy strój. Dziadek od razu zrozumiał myśli Babci. I chwile później gdy kupowali naftę zatrzymał się przy jednej bańce. Wystarczy szepnął, wystarczy, wszystko obliczyłem.
Babcia już dawno nie uśmiechała się tak, jak przy i po zakupie lalki.
Zmierzchało gdy dotarli do swojej Chatki pod skarpą. Z daleka dostrzegli, że mają gości. Piękna kareta i dwoje ludzi z dzieckiem. Babcia zatopiła wzrok w biegającej wnuczce. Dziadek rozejrzał się i w karecie zobaczył... lalę, dużą jak małe dziecko w ślicznej balowej sukni. Gdy wnuczka podbiegała do Babci a ta sięgnęła ręką do worka z zakupami, Dziadek zatrzymał jej dłoń, wzrokiem pokazał na karetę i piękną lalkę. Dłoń Babci zatrzymała się...
Długo czekaliśmy na was powiedziała Córka, ale już musimy jechać, mąż ma tu niedaleko sprawy do załatwienia... Do zobaczenia...
Tej jesieni i zimy nawet bańki nafty nie wypalili. Lepiej gdy jest ciemno i nie widać smutnej twarzy kochanej osoby i łez płynących. A tych płynęło wiele tej zimy. Łez podsumowujących całe życie. Wiosną najpierw umarła Babcia, niedługo potem Dziadek, a domek na skarpie... zawalił się niedługo po nich nie naprawiany. Tylko przesiąknięta łzami ziemia wodę zaczęła oddawać i obok źródła na Majdanie drugie, mniejsze zaczęło bić. Potem stoki obok niego zrobili, a dziś gdy stoków nie ma, też jeszcze się sączy ze skarpy obok stawu. A jeśli posmakujesz, to woda z niego ma posmak słony, jak łzy.
© Zaraszychora Młodszy P. S. Prawdopodobnie podobna historia zdarzyła się gdzieś w Azji lub Ameryce Południowej ale brak mi bliższych danych.
![[Obrazek: zrodlo.jpg]](http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/zrodlo.jpg)
"When power of love overcomes love of power, world will know peace." Bob Marley