ZARASZÓW W KSIĄŻCE:
Konstanty Rostworowski „Zmierzch Gałęzowa”, wyd Norbertinum, Lublin 2007
(Autor, Konstanty Rostworowski - syn ostatnich dziedziców Gałęzowa)
początek XIX wieku (str 10)
„Do dóbr Gałezowa należały folwarki: Zaraszów, Marynki, Wola Gałęzowska, Józwów, Kiełczewice, Zakrzówek, Wierzchowiska, Prawiedniki i wiele innych. Wszystkie one z biegiem lat uległy rozdrobnieniu.”
ok 1925 – 1930 roku (str 65)
„Szczególnie lubiłem dzikie czarne czerśnie, którymi była wysadzana droga idąca z „zagajnika” do Zaraszowa. „Zagajnikiem” nazywano już 50-letni, 50-hektarowy las, oddzielający Zaraszów od pól gałęzowskich.”
wrzesień 1939r., powrót z Kampanii Wrześniowej (str 162)
„Jestem już niedaleko Gałęzowa (…). Mijam Zaraszów. Koło „Zagajnika” spotykam dwóch rozwalonych i pijanych bolszewików, jadących na Wschód zrabowana bryczką cioci Kotusi, zaprzężoną w jej cugowe konie. Nawet przyjaźnie machają mi rekami – ja im też przyjaźnie odpowiadam uchylając rozpadającą się cyklistówkę. (…) Na naszej majątkowej drodze spotkałem mojego starego znajomego, gajowego Feliksa Karasia. (…) Pan Feliks miał udawać się za jakimś interesem do Zaraszowa. Umówiliśmy się, że przyjdę do niego na kolację (…).”
lata okupacji (w oddziale partyzanckim "Spartanin") (str 215 – 216)
„Ominęliśmy Bychawę od północy. Przez Skawinek musieliśmy dotrzeć do Zaraszowa – miejsca naszego dzisiejszego noclegu. (…) Po godzinie osiągnęliśmy Zaraszów. (..) Z chwilą przybycia do wsi stosowaliśmy metodę „kotła”, nikogo nie wypuszczając ze wsi, nawet odwiedzających gości. Te środki ostrożności były zawsze przez nas stosowane. Nie mogliśmy przecież wiedzieć, czy we wsi jest jakiś szpicel i czy może naprowadzić na nas Niemców. (…) Ranek powitał nas opadami śniegu i zadymką. Na dwa metry nie można było nic zobaczyć. Konie stały w gospodarskich stajniach i były już nakarmione. Wydano śniadanie składające się z doskonałego, świeżego chleba razowego, masła i wędliny. Do picia było mleko lub herbata. (…) Śnieg padał bez przerwy i zostaliśmy na jeszcze jedną noc na tych samych kwaterach.”
str 228
„Wyruszyliśmy zaraz o szarówce. Przejechaliśmy niczym zjawy przez Zaraszów, wieś Gałęzów i Kolonię Gałęzowską.”
str 229
„Kierunek marszu – północ. Mijamy Zaraszów, Skawinek, przejeżdżamy niedaleko Bychawy.”
i jeszcze:
str 285
Z pamiętników Kajetana Koźmiana
O „niedzwiedzicy zaraszowskiej” i niedźwiedziach w okolicy pod koniec XVIII wieku.
Patrz: wyżej post 5
str 269
Zaraszów nie jest wymieniony ale dotyczy to też wydarzeń które miały miejsce w lesie w Zaraszowie.
Patrz; Jesień 1944r. w Zaraszowie
Konstanty Rostworowski „Zmierzch Gałęzowa”, wyd Norbertinum, Lublin 2007
(Autor, Konstanty Rostworowski - syn ostatnich dziedziców Gałęzowa)
początek XIX wieku (str 10)
„Do dóbr Gałezowa należały folwarki: Zaraszów, Marynki, Wola Gałęzowska, Józwów, Kiełczewice, Zakrzówek, Wierzchowiska, Prawiedniki i wiele innych. Wszystkie one z biegiem lat uległy rozdrobnieniu.”
ok 1925 – 1930 roku (str 65)
„Szczególnie lubiłem dzikie czarne czerśnie, którymi była wysadzana droga idąca z „zagajnika” do Zaraszowa. „Zagajnikiem” nazywano już 50-letni, 50-hektarowy las, oddzielający Zaraszów od pól gałęzowskich.”
wrzesień 1939r., powrót z Kampanii Wrześniowej (str 162)
„Jestem już niedaleko Gałęzowa (…). Mijam Zaraszów. Koło „Zagajnika” spotykam dwóch rozwalonych i pijanych bolszewików, jadących na Wschód zrabowana bryczką cioci Kotusi, zaprzężoną w jej cugowe konie. Nawet przyjaźnie machają mi rekami – ja im też przyjaźnie odpowiadam uchylając rozpadającą się cyklistówkę. (…) Na naszej majątkowej drodze spotkałem mojego starego znajomego, gajowego Feliksa Karasia. (…) Pan Feliks miał udawać się za jakimś interesem do Zaraszowa. Umówiliśmy się, że przyjdę do niego na kolację (…).”
lata okupacji (w oddziale partyzanckim "Spartanin") (str 215 – 216)
„Ominęliśmy Bychawę od północy. Przez Skawinek musieliśmy dotrzeć do Zaraszowa – miejsca naszego dzisiejszego noclegu. (…) Po godzinie osiągnęliśmy Zaraszów. (..) Z chwilą przybycia do wsi stosowaliśmy metodę „kotła”, nikogo nie wypuszczając ze wsi, nawet odwiedzających gości. Te środki ostrożności były zawsze przez nas stosowane. Nie mogliśmy przecież wiedzieć, czy we wsi jest jakiś szpicel i czy może naprowadzić na nas Niemców. (…) Ranek powitał nas opadami śniegu i zadymką. Na dwa metry nie można było nic zobaczyć. Konie stały w gospodarskich stajniach i były już nakarmione. Wydano śniadanie składające się z doskonałego, świeżego chleba razowego, masła i wędliny. Do picia było mleko lub herbata. (…) Śnieg padał bez przerwy i zostaliśmy na jeszcze jedną noc na tych samych kwaterach.”
str 228
„Wyruszyliśmy zaraz o szarówce. Przejechaliśmy niczym zjawy przez Zaraszów, wieś Gałęzów i Kolonię Gałęzowską.”
str 229
„Kierunek marszu – północ. Mijamy Zaraszów, Skawinek, przejeżdżamy niedaleko Bychawy.”
i jeszcze:
str 285
Z pamiętników Kajetana Koźmiana
O „niedzwiedzicy zaraszowskiej” i niedźwiedziach w okolicy pod koniec XVIII wieku.
Patrz: wyżej post 5
str 269
Zaraszów nie jest wymieniony ale dotyczy to też wydarzeń które miały miejsce w lesie w Zaraszowie.
Patrz; Jesień 1944r. w Zaraszowie