<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Zaraszów Forum - Zaraszowskie legendy]]></title>
		<link>https://zaraszow.pl/</link>
		<description><![CDATA[Zaraszów Forum - https://zaraszow.pl]]></description>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2026 03:28:56 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Zaraszowska Babka]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1045</link>
			<pubDate>Mon, 24 Jun 2013 20:52:31 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=5">Krzysztof</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1045</guid>
			<description><![CDATA[z przeniesienia:<br />
<br />
Bywały dawnymi czasy po wsiach Babki tzw Szeptuchy. Wiele potrafiły. Konia zamówić tak, żeby np. okulał, krowę okadzić urok z niej zdejmując bo mleka nie dawała, wosk wylać.... I zioła znały jak nikt. Na gorączkę, na świerzb na zawód miłosny, na wszystko potrafiły zaradzić...<br />
Ale z czasem zabobon miejsca nauce ustępował i coraz mniej ludzi na zamawianie chodziło. Więc Babki przy ziołolecznictwie pozostały. I tak służyły ludziom zawsze modlitwą swoją posługę wspierając...<br />
<br />
Chociaż tu i ówdzie chodziły szepty, że nasza Zaraszowska Babka ma kuferek na strychu i tam trzyma stare księgi i przekazy zamawiania i odmawiania. Podobno... Niektórzy to potwierdzają, inni zaprzeczają. Faktem jest, że nasza Zaraszowska Babka nie zamawiała nigdy. (Jej prababka to i owszem). Gdy Ćwokowski Franek spod Biłgoraja chciał sąsiadowi zaszkodzić zamawianiem zamówionym, to tak go urządziła, że drogę do wychodka wydeptał jak autostradę, takiej biegunki dostawał ile razy o zemście albo źle o Babce pomyślał... Jak ona to zrobiła nikt nie wie...<br />
<br />
Nasza Babka przyjazna jest. Nie odmówiła pomocy gdy przed festynem pierogowym w Bychawie poproszono ja o udostępnienie wizerunku. Zgodziła się dla dobra wsi. Choć twarzy pokazać nie chciała. I zrozumiałe to, bo po co i komu?<br />
Problemy zaczęły się potem …Wnuczki myśląc że Babka nie słyszy zaczęły czytać internecie, że Babka Zaraszowska okazała się mało pracochłonna. A Babka zrozumiał, że mało pracowita i jakby ją piorun trafił. Wściekła się po prostu. Na strych chciała biec, ale wnuki ją powstrzymali. Jak mogli wytłumaczyli, że to nie „pracowita” a o „pracochłonna” chodziło, ale wściekłość babki nie mija. Bo pracochłonna to ona uważa że też jest. I w końcu zażądała nazwiska tych z komisji. Nikt jej ich podać nie chce, tym bardziej, że klnie jak szewc, że ich coś trafi. Wrzeszczy cos o wypadku samochodowym, o raku, o zawale... Strach tego słuchać...<br />
<br />
Póki co, to drabinę po której Babka mogłaby wejść na strych i do kuferka się dostać z domu wynieśli. I nikt nazwisk Babce podać nie chce.. Ale Babka szantażuje i ziołami nie leczy, więc w końcu ktoś zdesperowany przyjdzie i w zamian za pomoc nazwiska komisji Babce poda...<br />
I jakimś sposobem nasza Babka wlezie na strych i do kuferka się dostanie....<br />
A wtedy zacznie się jazda... (i okaże, że pogrywać to sobie można, do czasu...)<br />
<br />
© Zaraszychora<br />
<br />
<a href="http://portal.zaraszow.pl/2013/05/sprawiedliwosc-po-bychawsku/#more-2797" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">A tu znajdziesz wyjaśnienie złości naszej Babki</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[z przeniesienia:<br />
<br />
Bywały dawnymi czasy po wsiach Babki tzw Szeptuchy. Wiele potrafiły. Konia zamówić tak, żeby np. okulał, krowę okadzić urok z niej zdejmując bo mleka nie dawała, wosk wylać.... I zioła znały jak nikt. Na gorączkę, na świerzb na zawód miłosny, na wszystko potrafiły zaradzić...<br />
Ale z czasem zabobon miejsca nauce ustępował i coraz mniej ludzi na zamawianie chodziło. Więc Babki przy ziołolecznictwie pozostały. I tak służyły ludziom zawsze modlitwą swoją posługę wspierając...<br />
<br />
Chociaż tu i ówdzie chodziły szepty, że nasza Zaraszowska Babka ma kuferek na strychu i tam trzyma stare księgi i przekazy zamawiania i odmawiania. Podobno... Niektórzy to potwierdzają, inni zaprzeczają. Faktem jest, że nasza Zaraszowska Babka nie zamawiała nigdy. (Jej prababka to i owszem). Gdy Ćwokowski Franek spod Biłgoraja chciał sąsiadowi zaszkodzić zamawianiem zamówionym, to tak go urządziła, że drogę do wychodka wydeptał jak autostradę, takiej biegunki dostawał ile razy o zemście albo źle o Babce pomyślał... Jak ona to zrobiła nikt nie wie...<br />
<br />
Nasza Babka przyjazna jest. Nie odmówiła pomocy gdy przed festynem pierogowym w Bychawie poproszono ja o udostępnienie wizerunku. Zgodziła się dla dobra wsi. Choć twarzy pokazać nie chciała. I zrozumiałe to, bo po co i komu?<br />
Problemy zaczęły się potem …Wnuczki myśląc że Babka nie słyszy zaczęły czytać internecie, że Babka Zaraszowska okazała się mało pracochłonna. A Babka zrozumiał, że mało pracowita i jakby ją piorun trafił. Wściekła się po prostu. Na strych chciała biec, ale wnuki ją powstrzymali. Jak mogli wytłumaczyli, że to nie „pracowita” a o „pracochłonna” chodziło, ale wściekłość babki nie mija. Bo pracochłonna to ona uważa że też jest. I w końcu zażądała nazwiska tych z komisji. Nikt jej ich podać nie chce, tym bardziej, że klnie jak szewc, że ich coś trafi. Wrzeszczy cos o wypadku samochodowym, o raku, o zawale... Strach tego słuchać...<br />
<br />
Póki co, to drabinę po której Babka mogłaby wejść na strych i do kuferka się dostać z domu wynieśli. I nikt nazwisk Babce podać nie chce.. Ale Babka szantażuje i ziołami nie leczy, więc w końcu ktoś zdesperowany przyjdzie i w zamian za pomoc nazwiska komisji Babce poda...<br />
I jakimś sposobem nasza Babka wlezie na strych i do kuferka się dostanie....<br />
A wtedy zacznie się jazda... (i okaże, że pogrywać to sobie można, do czasu...)<br />
<br />
© Zaraszychora<br />
<br />
<a href="http://portal.zaraszow.pl/2013/05/sprawiedliwosc-po-bychawsku/#more-2797" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">A tu znajdziesz wyjaśnienie złości naszej Babki</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sensacyje odkrycie: CZERWONY KAPTUREK POCHODZIŁ Z ZARASZOWA]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1041</link>
			<pubDate>Wed, 01 May 2013 19:38:51 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=5">Krzysztof</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1041</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://abload.de/img/p5010133hnfr6.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: p5010133hnfr6.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
TAK!!! BABCIA POCHODZIŁA Z KOL. ZARASZÓW, WILK? WILK POCHODZIŁ Z BYCHAWY (szukać w kręgach związanych z UM),  A NA MYSLIWEGO OGŁASZMY KASTING! Wprawdzie historia Zaraszowa nie byla zbyt łaskawa dla myśliwych (patrz Herb i jego geneza) ale w tej bajce myśliwy ma same bonusy...<br />
I w zwiazku z tym do propozycji kastingowych kandydaci dolączają prezenty (niekoniecznie drobne) dla Ekipy Forum.<br />
<br />
<object width="425" height="350"><br />
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lYcJgMxhoGc"></param>
<param name="wmode" value="transparent"></param>
<embed src="http://www.youtube.com/v/lYcJgMxhoGc" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed><br />
</object> <br />
<br />
I....<br />
 pozdrowienia od brygady z "EPOKI LODOWCOWEJ", <br />
                          oni tez przechodzili przez ZARASZÓW!<br />
<br />
<img src="http://abload.de/img/p50101239idmt.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: p50101239idmt.jpg]" class="mycode_img" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://abload.de/img/p5010133hnfr6.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: p5010133hnfr6.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
TAK!!! BABCIA POCHODZIŁA Z KOL. ZARASZÓW, WILK? WILK POCHODZIŁ Z BYCHAWY (szukać w kręgach związanych z UM),  A NA MYSLIWEGO OGŁASZMY KASTING! Wprawdzie historia Zaraszowa nie byla zbyt łaskawa dla myśliwych (patrz Herb i jego geneza) ale w tej bajce myśliwy ma same bonusy...<br />
I w zwiazku z tym do propozycji kastingowych kandydaci dolączają prezenty (niekoniecznie drobne) dla Ekipy Forum.<br />
<br />
<object width="425" height="350"><br />
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lYcJgMxhoGc"></param>
<param name="wmode" value="transparent"></param>
<embed src="http://www.youtube.com/v/lYcJgMxhoGc" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed><br />
</object> <br />
<br />
I....<br />
 pozdrowienia od brygady z "EPOKI LODOWCOWEJ", <br />
                          oni tez przechodzili przez ZARASZÓW!<br />
<br />
<img src="http://abload.de/img/p50101239idmt.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: p50101239idmt.jpg]" class="mycode_img" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dziadkowie]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1037</link>
			<pubDate>Thu, 11 Apr 2013 09:08:52 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=3">Jurek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1037</guid>
			<description><![CDATA[Wio Gniady! Stary koń ruszył jakby się przeciągał, wyładowany żelaźniak drgnął, Dziadek z Babcią podskoczyli na wiązce słomy, która pełniła rolę siedzenia. Furka  potoczyła się spod skarpy przez krótką dolinkę ku wznoszącemu się łagodnie ku górze wąwozowi. Teraz gdy koń pracował, oni mogli odpocząć. Od świtu ładowali na furkę przygotowany wcześniej len i worki z kartoflami. Mieli to wszystko spieniężyć i kupić trochę soli, trochę nafty na długie zimowe wieczory a może i coś z przyodziewku.<br />
Gdy mijali jedno po drugim,  piękne gospodarskie obejścia Babcia nagle spytała: Dziadek, widzisz? A co my mamy z tego życia?  Siebie mamy Babka, siebie! I córkę mamy, chociaż ona pewnie nie nas a innych rodziców wolałaby mieć.  E tam, burknęła Babcia, całe życie tylko harówka i harówka. Najpierw żeby dziecko wychować, potem wyuczyć...A teraz gdy za mąż wyszła to nie wspomoże a  na nas bieda przyszła. Pole nie rodzi, sił nie ma...Bieda przyszła...  A i wnuczkę też mamy przypomniał Dziadek. A ile to ona ma teraz wiosen z sentymentem zapytała Babcia. A cztery i pół pospieszył z wyjaśnieniem Dziadek. I tylko raz my ją widzieli, bo tylko raz u nas byli... Ale Oni tacy zapracowani są i dla nas nie mają czasu. Ale może kiedyś przypomni sobie drogę do rodzinnej chałupy...<br />
	Zadumali się....<br />
	Sprzedaż poszła szybko; kupujący zachowywał się tak, jakby robił łaskę że kupuje, więc nie targowali się i wzięli co dał. Teraz jeszcze zakupy. Gdy przechodzili obok pięknej witryny sklepowej Babcia zatrzymała się, potem ruszyła ale wróciła przed witrynę. W kąciku stała kolorowa szmaciana lalka, włosy ze lnu jak ten który sprzedali, oczy wymalowane czernidłem, ubrana w ludowy strój. Dziadek od razu zrozumiał myśli Babci. I chwile później gdy kupowali naftę zatrzymał się przy jednej bańce. Wystarczy szepnął, wystarczy, wszystko obliczyłem.<br />
Babcia już dawno nie uśmiechała się tak, jak przy i po zakupie lalki.<br />
Zmierzchało gdy dotarli do swojej Chatki pod skarpą. Z daleka dostrzegli, że mają gości. Piękna kareta i dwoje ludzi z dzieckiem. Babcia zatopiła wzrok w biegającej wnuczce. Dziadek rozejrzał się  i w karecie zobaczył... lalę, dużą jak małe dziecko w ślicznej balowej sukni. Gdy wnuczka podbiegała do Babci a ta sięgnęła ręką do worka z zakupami, Dziadek zatrzymał jej dłoń, wzrokiem pokazał na karetę i piękną lalkę. Dłoń Babci zatrzymała się... <br />
Długo czekaliśmy na was powiedziała Córka, ale już musimy jechać, mąż ma tu niedaleko sprawy do załatwienia... Do zobaczenia...<br />
	Tej jesieni i zimy nawet bańki nafty nie wypalili. Lepiej gdy jest ciemno i nie widać smutnej twarzy kochanej osoby i łez płynących. A tych płynęło wiele tej zimy. Łez podsumowujących całe życie. Wiosną najpierw umarła Babcia, niedługo potem Dziadek, a domek na skarpie... zawalił się niedługo po nich nie naprawiany. Tylko przesiąknięta łzami ziemia wodę zaczęła oddawać i obok źródła na Majdanie drugie, mniejsze zaczęło bić. Potem stoki obok niego zrobili, a dziś gdy stoków nie ma, też jeszcze się sączy ze skarpy obok stawu. A jeśli posmakujesz, to woda z niego ma posmak słony, jak łzy.<br />
© Zaraszychora Młodszy P. S. Prawdopodobnie podobna historia zdarzyła się gdzieś w Azji lub Ameryce Południowej ale brak mi bliższych danych.<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/zrodlo.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: zrodlo.jpg]" class="mycode_img" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wio Gniady! Stary koń ruszył jakby się przeciągał, wyładowany żelaźniak drgnął, Dziadek z Babcią podskoczyli na wiązce słomy, która pełniła rolę siedzenia. Furka  potoczyła się spod skarpy przez krótką dolinkę ku wznoszącemu się łagodnie ku górze wąwozowi. Teraz gdy koń pracował, oni mogli odpocząć. Od świtu ładowali na furkę przygotowany wcześniej len i worki z kartoflami. Mieli to wszystko spieniężyć i kupić trochę soli, trochę nafty na długie zimowe wieczory a może i coś z przyodziewku.<br />
Gdy mijali jedno po drugim,  piękne gospodarskie obejścia Babcia nagle spytała: Dziadek, widzisz? A co my mamy z tego życia?  Siebie mamy Babka, siebie! I córkę mamy, chociaż ona pewnie nie nas a innych rodziców wolałaby mieć.  E tam, burknęła Babcia, całe życie tylko harówka i harówka. Najpierw żeby dziecko wychować, potem wyuczyć...A teraz gdy za mąż wyszła to nie wspomoże a  na nas bieda przyszła. Pole nie rodzi, sił nie ma...Bieda przyszła...  A i wnuczkę też mamy przypomniał Dziadek. A ile to ona ma teraz wiosen z sentymentem zapytała Babcia. A cztery i pół pospieszył z wyjaśnieniem Dziadek. I tylko raz my ją widzieli, bo tylko raz u nas byli... Ale Oni tacy zapracowani są i dla nas nie mają czasu. Ale może kiedyś przypomni sobie drogę do rodzinnej chałupy...<br />
	Zadumali się....<br />
	Sprzedaż poszła szybko; kupujący zachowywał się tak, jakby robił łaskę że kupuje, więc nie targowali się i wzięli co dał. Teraz jeszcze zakupy. Gdy przechodzili obok pięknej witryny sklepowej Babcia zatrzymała się, potem ruszyła ale wróciła przed witrynę. W kąciku stała kolorowa szmaciana lalka, włosy ze lnu jak ten który sprzedali, oczy wymalowane czernidłem, ubrana w ludowy strój. Dziadek od razu zrozumiał myśli Babci. I chwile później gdy kupowali naftę zatrzymał się przy jednej bańce. Wystarczy szepnął, wystarczy, wszystko obliczyłem.<br />
Babcia już dawno nie uśmiechała się tak, jak przy i po zakupie lalki.<br />
Zmierzchało gdy dotarli do swojej Chatki pod skarpą. Z daleka dostrzegli, że mają gości. Piękna kareta i dwoje ludzi z dzieckiem. Babcia zatopiła wzrok w biegającej wnuczce. Dziadek rozejrzał się  i w karecie zobaczył... lalę, dużą jak małe dziecko w ślicznej balowej sukni. Gdy wnuczka podbiegała do Babci a ta sięgnęła ręką do worka z zakupami, Dziadek zatrzymał jej dłoń, wzrokiem pokazał na karetę i piękną lalkę. Dłoń Babci zatrzymała się... <br />
Długo czekaliśmy na was powiedziała Córka, ale już musimy jechać, mąż ma tu niedaleko sprawy do załatwienia... Do zobaczenia...<br />
	Tej jesieni i zimy nawet bańki nafty nie wypalili. Lepiej gdy jest ciemno i nie widać smutnej twarzy kochanej osoby i łez płynących. A tych płynęło wiele tej zimy. Łez podsumowujących całe życie. Wiosną najpierw umarła Babcia, niedługo potem Dziadek, a domek na skarpie... zawalił się niedługo po nich nie naprawiany. Tylko przesiąknięta łzami ziemia wodę zaczęła oddawać i obok źródła na Majdanie drugie, mniejsze zaczęło bić. Potem stoki obok niego zrobili, a dziś gdy stoków nie ma, też jeszcze się sączy ze skarpy obok stawu. A jeśli posmakujesz, to woda z niego ma posmak słony, jak łzy.<br />
© Zaraszychora Młodszy P. S. Prawdopodobnie podobna historia zdarzyła się gdzieś w Azji lub Ameryce Południowej ale brak mi bliższych danych.<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/zrodlo.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: zrodlo.jpg]" class="mycode_img" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[KONKURS  NA OPOWIEŚĆ O KWIECIE PAPROCI]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1036</link>
			<pubDate>Mon, 08 Apr 2013 23:54:23 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=5">Krzysztof</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1036</guid>
			<description><![CDATA[W konkursie może wziąć udział każdy - bez względu na wiek czy miejsce zamieszkania - kto w terminie do 10 VI 2013r. prześle na adres Administratora strony <a href="http://www.zaraszow.pl" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">www.zaraszow.pl</a> tj. <a href="mailto:webmaster@zaraszow.pl" class="mycode_email">webmaster@zaraszow.pl</a> ,  opowiadanie o KWIECIE PAPROCI spełniające koniecznie następujące warunki:<br />
      Bohater lub bohaterka  o Słowiańskim i swojsko brzmiącym imieniu, pochodzący/a z: Zaraszowa, Koloni Zaraszów, Urszulina (Majdanu, Władysławowa) lub Skawinka (miejscowość do wyboru z w/w), w Noc Świętojańską, o północy, znajduje w lesie: Wolińskim, Zagajniku, Choinach lub Kobylim Dole (las do wyboru z w/w) KWITNĄCY KWIAT PAPROCI. Dotyka go i to przynosi mu/jej szczęście i bogactwo .... I uruchamiamy wyobraźnię...<br />
Nie określamy długości opowiadania, ważne by było ciekawe, może nawet zaskakujące. Do opowiadania można dołączyć dokumentacje fotograficzną, rysunkową, topograficzną lub inne "dowody rzeczowe" ale nie jest to warunek konieczny.<br />
Konieczna jest tylko zgoda na publikacje opowiadania na naszej stronie.<br />
Jury to: Administrator i ja.<br />
Rozstrzygnięcie konkursu (w dwu kategoriach: Dzieci ze Sz.P. i starsi)  na festynie szkolnym 16-go VI 2013r.<br />
         Nagrodą będzie: radość zwycięstwa, smak sukcesu, satysfakcja z wygranej i dodatkowo jedna z "Zaraszowskich" koszulek (z herbem z jednej a banerem z drugiej strony - unikat na skale światową!).<br />
<br />
<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/koszulki1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: koszulki1.jpg]" class="mycode_img" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W konkursie może wziąć udział każdy - bez względu na wiek czy miejsce zamieszkania - kto w terminie do 10 VI 2013r. prześle na adres Administratora strony <a href="http://www.zaraszow.pl" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">www.zaraszow.pl</a> tj. <a href="mailto:webmaster@zaraszow.pl" class="mycode_email">webmaster@zaraszow.pl</a> ,  opowiadanie o KWIECIE PAPROCI spełniające koniecznie następujące warunki:<br />
      Bohater lub bohaterka  o Słowiańskim i swojsko brzmiącym imieniu, pochodzący/a z: Zaraszowa, Koloni Zaraszów, Urszulina (Majdanu, Władysławowa) lub Skawinka (miejscowość do wyboru z w/w), w Noc Świętojańską, o północy, znajduje w lesie: Wolińskim, Zagajniku, Choinach lub Kobylim Dole (las do wyboru z w/w) KWITNĄCY KWIAT PAPROCI. Dotyka go i to przynosi mu/jej szczęście i bogactwo .... I uruchamiamy wyobraźnię...<br />
Nie określamy długości opowiadania, ważne by było ciekawe, może nawet zaskakujące. Do opowiadania można dołączyć dokumentacje fotograficzną, rysunkową, topograficzną lub inne "dowody rzeczowe" ale nie jest to warunek konieczny.<br />
Konieczna jest tylko zgoda na publikacje opowiadania na naszej stronie.<br />
Jury to: Administrator i ja.<br />
Rozstrzygnięcie konkursu (w dwu kategoriach: Dzieci ze Sz.P. i starsi)  na festynie szkolnym 16-go VI 2013r.<br />
         Nagrodą będzie: radość zwycięstwa, smak sukcesu, satysfakcja z wygranej i dodatkowo jedna z "Zaraszowskich" koszulek (z herbem z jednej a banerem z drugiej strony - unikat na skale światową!).<br />
<br />
<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/koszulki1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: koszulki1.jpg]" class="mycode_img" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Granat na zabawie]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1035</link>
			<pubDate>Sun, 07 Apr 2013 21:51:18 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=3">Jurek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1035</guid>
			<description><![CDATA[Wielu znana ta historia... Oczywiście wybucha, zabawa oczywiście w Kasztanach, są ranni. Tu się kończy moja wiedza, proszę o szczegóły, jest to nie wątpliwie ciekawa historia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wielu znana ta historia... Oczywiście wybucha, zabawa oczywiście w Kasztanach, są ranni. Tu się kończy moja wiedza, proszę o szczegóły, jest to nie wątpliwie ciekawa historia.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czy ta Wdowa była z Zaraszowa?]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1034</link>
			<pubDate>Sun, 07 Apr 2013 16:34:45 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=37">Wacek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1034</guid>
			<description><![CDATA[Właściwie to chciałem pisać "przy JanKiełu" ale tam pięknie rozwija się wątek muzyczny, więc tu,<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> w odpowiedzi na apel P. Bożeny o nietrunkowe legendy, przypominam tę o Czarciej łapie i zachęcam do poszukiwania odpowiedzi twierdzącej na tytułowe pytanie. "Gdzieś koło Lublina..." - to dlaczego nie u nas?</span><br />
<br />
<object width="425" height="350"><br />
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ud4RiXwjwcw"></param>
<param name="wmode" value="transparent"></param>
<embed src="http://www.youtube.com/v/Ud4RiXwjwcw" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed><br />
</object> <br />
<br />
P.S.<br />
Może brak mi właściwej pedagogom wrażliwości, ale muszę przyznać się, że legendy o Wani i Karczmarzu mnie ucieszyły. Może i są za bardzo "trunkowe" ale chyba mieści się to w stylu legendy, no i nie są chyba skopiowane, czyli są nasze. Wiedziałem o karczmie, że istniała, o Rosjanach, że byli, ale legend nie słyszałem. I tak sobie myślę, że do karczmy nie chodzono by napić się wody, a Rosjanie do wsi to nie tylko po mleko przychodzili. Ale... mniejsza o to.<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Legend i opowiadań mamy na pewno więcej! Podzielmy się!!!<br />
<br />
No i udowodnijmy, że Wdowa od czarciej łapy była z Zaraszowa! (Dziedzic/szlachcic niekoniecznie)</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Właściwie to chciałem pisać "przy JanKiełu" ale tam pięknie rozwija się wątek muzyczny, więc tu,<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> w odpowiedzi na apel P. Bożeny o nietrunkowe legendy, przypominam tę o Czarciej łapie i zachęcam do poszukiwania odpowiedzi twierdzącej na tytułowe pytanie. "Gdzieś koło Lublina..." - to dlaczego nie u nas?</span><br />
<br />
<object width="425" height="350"><br />
<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ud4RiXwjwcw"></param>
<param name="wmode" value="transparent"></param>
<embed src="http://www.youtube.com/v/Ud4RiXwjwcw" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed><br />
</object> <br />
<br />
P.S.<br />
Może brak mi właściwej pedagogom wrażliwości, ale muszę przyznać się, że legendy o Wani i Karczmarzu mnie ucieszyły. Może i są za bardzo "trunkowe" ale chyba mieści się to w stylu legendy, no i nie są chyba skopiowane, czyli są nasze. Wiedziałem o karczmie, że istniała, o Rosjanach, że byli, ale legend nie słyszałem. I tak sobie myślę, że do karczmy nie chodzono by napić się wody, a Rosjanie do wsi to nie tylko po mleko przychodzili. Ale... mniejsza o to.<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Legend i opowiadań mamy na pewno więcej! Podzielmy się!!!<br />
<br />
No i udowodnijmy, że Wdowa od czarciej łapy była z Zaraszowa! (Dziedzic/szlachcic niekoniecznie)</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[O Karczmarzu JanKiełu z Zaraszowa]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1032</link>
			<pubDate>Tue, 02 Apr 2013 17:13:40 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=3">Jurek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1032</guid>
			<description><![CDATA[Karczmarzu JanKiełu z Zaraszowa<br />
<br />
	Wieś Zaraszów powstała przy drodze z Bychawy do Turobina. Niegdyś były to ważne ośrodki na całą okolice słynące bogactwem i wszelkim dobrem, więc i droga je łącząca była ważna. Drogę i wieś wymienia Kajetan Koźmian wspominając słynną przygodę gajowego z niedźwiedzicą (czytaj: <a href="http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=20" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=20</a>   #5 i też: <a href="http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=8" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=8</a>  i  patrz Herb Zaraszowa). <br />
	A że droga była ważna, więc gdy powstała wieś, a może nawet dużo wcześniej, przy drodze powstała karczma. Stala na wzgórku obok którego było źródełko, a potem gdy źródło wyschło, to wykopano studnię. <br />
	Od niepamiętnych czasów karczmę prowadziła rodzina Kiełów. Były Kieły Duże i Małe, Ostre i Tępe, ale zawsze Kieły. A z nich najsłynniejszy był Jan Kieł.<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/karczmaz1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: karczmaz1.jpg]" class="mycode_img" /> Był z niego słynny muzyk, bo cudownie grać na fujarce potrafił i tym graniem tak omamiał  wędrowców, że o celu podróży zapominając całymi dniami w karczmie siedzieli i pieniądze wydawali. A omamiał nie tylko graniem ale też okowitą której nie żałował i płacić sobie słono kazał. <br />
	Tenże JanKieł zainspirował podobno naszego wieszcza Adama Mickiewicza do napisania poematu o życiu na Dworach Szlacheckich w początkch XIX wieku i o życiu szlachty zubożałej.   I postać JanaKieła i okolica zachwyciły poetę, ale początek: „Lubelszczyzno, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie...” nie pasował rytmicznie i Mickiewicz przeniósł się na Litwę. Zabrał jednak naszego JanaKieła i zrobił z niego Jankiela, Żyda, a ludową fujarkę na której ten grywał, zamienił na bardziej polityczne cymbały (i tak już zostało, że do dziś cymbały są „bardziej” polityczne).<br />
	A jak to bywa Zaraszowski JanKieł w dostatki opływając stał się chciwy i zły. Mało mu było przejezdnych skubać i zabrał się też za miejscowych. Rozpijał chłopów, rachunki zawyżał, lichwę wprowadzał. Nierzadko ostatni worek zboża zabrać za dług potrafił, cale rodziny nie tylko w biedzie ale i w głodzie pogrążając. Złorzeczyli mu oszukani, płynęły łzy pokrzywdzonych, aż Pan Bóg podniósł karzącą Prawice i JanKieła obłędem naznaczył. A może tylko zrozumienie ogromu  własnych grzechów mu dał i to sprawiało obłęd. W każdy razie odtąd błąkał się on po okolicy z workiem zboża na plecach i spotkanych garstką obdarowywał i o przebaczenie prosił. Aż do śmierci, a nawet dłużej, bo podobno raz w roku, z workiem na plecach, rusza na wieś w swoją pokutną wędrówkę. Ci którzy go spotkali najpierw ze strachu mówić nie mogą a potem wstydzą się przyznać i dalej milczą. I tylko samo wyrosłe kępki zbóż przy domach czy drodze świadczą o tym, że JanKieł tędy przechodził i zboże rozsypał...<br />
<br />
© Zaraszychora Starszy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Karczmarzu JanKiełu z Zaraszowa<br />
<br />
	Wieś Zaraszów powstała przy drodze z Bychawy do Turobina. Niegdyś były to ważne ośrodki na całą okolice słynące bogactwem i wszelkim dobrem, więc i droga je łącząca była ważna. Drogę i wieś wymienia Kajetan Koźmian wspominając słynną przygodę gajowego z niedźwiedzicą (czytaj: <a href="http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=20" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=20</a>   #5 i też: <a href="http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=8" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=8</a>  i  patrz Herb Zaraszowa). <br />
	A że droga była ważna, więc gdy powstała wieś, a może nawet dużo wcześniej, przy drodze powstała karczma. Stala na wzgórku obok którego było źródełko, a potem gdy źródło wyschło, to wykopano studnię. <br />
	Od niepamiętnych czasów karczmę prowadziła rodzina Kiełów. Były Kieły Duże i Małe, Ostre i Tępe, ale zawsze Kieły. A z nich najsłynniejszy był Jan Kieł.<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/karczmaz1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: karczmaz1.jpg]" class="mycode_img" /> Był z niego słynny muzyk, bo cudownie grać na fujarce potrafił i tym graniem tak omamiał  wędrowców, że o celu podróży zapominając całymi dniami w karczmie siedzieli i pieniądze wydawali. A omamiał nie tylko graniem ale też okowitą której nie żałował i płacić sobie słono kazał. <br />
	Tenże JanKieł zainspirował podobno naszego wieszcza Adama Mickiewicza do napisania poematu o życiu na Dworach Szlacheckich w początkch XIX wieku i o życiu szlachty zubożałej.   I postać JanaKieła i okolica zachwyciły poetę, ale początek: „Lubelszczyzno, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie...” nie pasował rytmicznie i Mickiewicz przeniósł się na Litwę. Zabrał jednak naszego JanaKieła i zrobił z niego Jankiela, Żyda, a ludową fujarkę na której ten grywał, zamienił na bardziej polityczne cymbały (i tak już zostało, że do dziś cymbały są „bardziej” polityczne).<br />
	A jak to bywa Zaraszowski JanKieł w dostatki opływając stał się chciwy i zły. Mało mu było przejezdnych skubać i zabrał się też za miejscowych. Rozpijał chłopów, rachunki zawyżał, lichwę wprowadzał. Nierzadko ostatni worek zboża zabrać za dług potrafił, cale rodziny nie tylko w biedzie ale i w głodzie pogrążając. Złorzeczyli mu oszukani, płynęły łzy pokrzywdzonych, aż Pan Bóg podniósł karzącą Prawice i JanKieła obłędem naznaczył. A może tylko zrozumienie ogromu  własnych grzechów mu dał i to sprawiało obłęd. W każdy razie odtąd błąkał się on po okolicy z workiem zboża na plecach i spotkanych garstką obdarowywał i o przebaczenie prosił. Aż do śmierci, a nawet dłużej, bo podobno raz w roku, z workiem na plecach, rusza na wieś w swoją pokutną wędrówkę. Ci którzy go spotkali najpierw ze strachu mówić nie mogą a potem wstydzą się przyznać i dalej milczą. I tylko samo wyrosłe kępki zbóż przy domach czy drodze świadczą o tym, że JanKieł tędy przechodził i zboże rozsypał...<br />
<br />
© Zaraszychora Starszy]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[O Wani, bimbrze i Zaraszowie.]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1031</link>
			<pubDate>Mon, 01 Apr 2013 10:56:43 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=3">Jurek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1031</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/zolniez.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: zolniez.jpg]" class="mycode_img" />Jak wszystkim wiadomo, gdy Ruscy zajęli Lubelszczyznę i zatrzymali się na linii Wisły, to koło Zaraszowskiego zagajnika zrobili małe lotnisko. Obsługa często zaglądała do wsi, niektórzy się nawet pozaprzyjaźniali, a podobno ścieżka (skrót z Holwegówki do sklepu) która istniała jeszcze w latach 70-tych, była wydeptana przez Ruskich. We wsi zaopatrywali się też w bimber. A że zapotrzebowanie było duże, więc i konkurencja się wytworzyła. Doszło do tego, że Ruskie  Naczalstwo zabezpieczało sobie ten trunek już na etapie produkcji i gospodarzowi który „pędził” przysyłali żołnierza uzbrojonego, aby produkcji i urobku pilnował. A ze Zaraszów jest wsią gościnną, to pilnujący też zawsze jakoś skorzystał. <br />
	W styczniu 1945 r front ruszył a wraz z nim ruszyło lotnisko z obsługą. Co jakiś czas przychodziły kartki od znajomych, często z tragicznymi wieściami o śmierci tych, którzy tak niedawno Zaraszów odwiedzali. Pamięć powoli gasła..<br />
	Ale gdzieś wiosna 1946 r. a może wcześniej, we Wsi zaczęła pojawiać się Zjawa. Ci który widzieli ją z bliska mówili, ze to „wypisz wymaluj” Wania, który wcześniej bimbru pilnował. Widać zginęło się nieborakowi, tłumaczyli, a że pewnie niechrzczony to duszy błąkać się po świecie przyszło. Dobrze że przywędrował do Zaraszowa, mówili ludzie, to dobrze o naszej gościnności świadczy, a i Zdrowaśki za dusze nikt nie pożałuje.<br />
	 Ale, że Wania sołdat przykładny i obowiązkowy był, to i po śmierci czuł się w obowiązku pilnować bimbru. Nie żeby popijał, nic z tych rzeczy, był przecież Duchem, ale zawsze wyczuł gdzie pędzą i tam się zjawiał i pilnował. Jak wcześniej z pepeszą przechadzał się w tę i z powrotem.<br />
	I ta obowiązkowość Wani nieszczęście na wieś sprowadziła, bo Milicjanty szybko sprawę odkryły  i Wani nie szanując, bez pardonu każdą produkcje konfiskowały i jeszcze mandaty i kolegia kazały  płacić.<br />
	I tak produkcja powoli zanikła, dorobek całych pokoleń przepadał nie przekazywany młodszym. <br />
	Podobno nawet mniej pobożni gospodarze modlili się za Wanie, żeby jego Dusza odpoczynek wieczny znalazła i coby ludzi będących w potrzebie nie dekonspirował. Daremnie. Kilku chciało nawet na Msze za Dusze Wani dawać, ale proboszcz czuł w tym ubecki podstęp i delegacje przegonił. Dopiero po przemianach ustrojowych proboszcz Msze odprawiał i od tamtej pory nikt Wani we wsi nie widział.<br />
	Teraz sytuacja  powoli się stabilizuje, ale co mądrzejsi, doświadczeniem przykrym nauczeni,  podpowiadają, że za Dusze Wani trzeba się dalej modlić, bo nigdy nic nie wiadomo...<br />
Autor © Zaraszychora Starszy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://portal.zaraszow.pl/wp-content/uploads/2013/04/zolniez.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: zolniez.jpg]" class="mycode_img" />Jak wszystkim wiadomo, gdy Ruscy zajęli Lubelszczyznę i zatrzymali się na linii Wisły, to koło Zaraszowskiego zagajnika zrobili małe lotnisko. Obsługa często zaglądała do wsi, niektórzy się nawet pozaprzyjaźniali, a podobno ścieżka (skrót z Holwegówki do sklepu) która istniała jeszcze w latach 70-tych, była wydeptana przez Ruskich. We wsi zaopatrywali się też w bimber. A że zapotrzebowanie było duże, więc i konkurencja się wytworzyła. Doszło do tego, że Ruskie  Naczalstwo zabezpieczało sobie ten trunek już na etapie produkcji i gospodarzowi który „pędził” przysyłali żołnierza uzbrojonego, aby produkcji i urobku pilnował. A ze Zaraszów jest wsią gościnną, to pilnujący też zawsze jakoś skorzystał. <br />
	W styczniu 1945 r front ruszył a wraz z nim ruszyło lotnisko z obsługą. Co jakiś czas przychodziły kartki od znajomych, często z tragicznymi wieściami o śmierci tych, którzy tak niedawno Zaraszów odwiedzali. Pamięć powoli gasła..<br />
	Ale gdzieś wiosna 1946 r. a może wcześniej, we Wsi zaczęła pojawiać się Zjawa. Ci który widzieli ją z bliska mówili, ze to „wypisz wymaluj” Wania, który wcześniej bimbru pilnował. Widać zginęło się nieborakowi, tłumaczyli, a że pewnie niechrzczony to duszy błąkać się po świecie przyszło. Dobrze że przywędrował do Zaraszowa, mówili ludzie, to dobrze o naszej gościnności świadczy, a i Zdrowaśki za dusze nikt nie pożałuje.<br />
	 Ale, że Wania sołdat przykładny i obowiązkowy był, to i po śmierci czuł się w obowiązku pilnować bimbru. Nie żeby popijał, nic z tych rzeczy, był przecież Duchem, ale zawsze wyczuł gdzie pędzą i tam się zjawiał i pilnował. Jak wcześniej z pepeszą przechadzał się w tę i z powrotem.<br />
	I ta obowiązkowość Wani nieszczęście na wieś sprowadziła, bo Milicjanty szybko sprawę odkryły  i Wani nie szanując, bez pardonu każdą produkcje konfiskowały i jeszcze mandaty i kolegia kazały  płacić.<br />
	I tak produkcja powoli zanikła, dorobek całych pokoleń przepadał nie przekazywany młodszym. <br />
	Podobno nawet mniej pobożni gospodarze modlili się za Wanie, żeby jego Dusza odpoczynek wieczny znalazła i coby ludzi będących w potrzebie nie dekonspirował. Daremnie. Kilku chciało nawet na Msze za Dusze Wani dawać, ale proboszcz czuł w tym ubecki podstęp i delegacje przegonił. Dopiero po przemianach ustrojowych proboszcz Msze odprawiał i od tamtej pory nikt Wani we wsi nie widział.<br />
	Teraz sytuacja  powoli się stabilizuje, ale co mądrzejsi, doświadczeniem przykrym nauczeni,  podpowiadają, że za Dusze Wani trzeba się dalej modlić, bo nigdy nic nie wiadomo...<br />
Autor © Zaraszychora Starszy]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[ZDARZYŁO SIĘ W ZARASZOWIE]]></title>
			<link>https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1162</link>
			<pubDate>Sun, 21 Aug 2011 03:18:20 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://zaraszow.pl/member.php?action=profile&uid=5">Krzysztof</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1162</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">"Miłość powinna być zasadniczo aktem woli, decyzją całkowitego oddania mojego życia życiu drugiego człowieka... Kochanie Kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia - to również decyzja, osąd, obietnica... Uczucie przychodzi i może odejść. Skąd mogę wiedzieć, czy pozostanie ono na zawsze, skoro w mój akt nie jest włączony ani osąd ani decyzja?" E. From "O sztuce miłości" PIW, s. 69-70</span></span><br />
<br />
Podpisuje się pod tym, więc nie ma tytułu w stylu "Romeo i Julia", albo coś podobnego. (Krzysztof)<br />
 <br />
<span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Było to w Zaraszowie w latach 20-tych ubiegłego wieku. Imion nie znam, ale... Ona wykształcona jak na tamte czasy... Z  bogatej rodziny B., a On... młody, przystojny, ale z biednej rodziny R.. Zakochali się, ale rodziny (głównie B.) nie chciały słyszeć o małżeństwie... <br />
Pewnego dnia rodzice pojechali na targ...<br />
On ubrał się w garnitur - jak do ślubu. Ona w suknię - jak do ślubu. On miał broń. Strzelił do niej. Potem zastrzelił siebie. Okazało się, że ona żyje, że ją poważnie zranił. Zawieźli ją do szpitala... Zrywała bandaże, mówiła, że nie chce żyć... Zmarła.<br />
<br />
Nie wiem czy pochowali ich razem. (Ale pewnie na cmentarzu w Bychawie, bo gdzie indziej?)<br />
<br />
Ale wiem, że potem na odpustach i jarmarkach sprzedawano pieśni o nich..<br />
<br />
I że ojciec B. jeździł i wykupywał całe nakłady (wtedy ręcznie przepisywane). <br />
<br />
To chyba było nie tylko uczucie... A rodzice tego nie uszanowali... Może nie dostrzegli... Może nie chcieli dostrzec, patrząc na swój majątek......<br />
<br />
a... dom w którym się to stało, choć rodzina się zmieniła, stoi do dziś....<br />
<br />
WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ PANIE...</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">"Miłość powinna być zasadniczo aktem woli, decyzją całkowitego oddania mojego życia życiu drugiego człowieka... Kochanie Kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia - to również decyzja, osąd, obietnica... Uczucie przychodzi i może odejść. Skąd mogę wiedzieć, czy pozostanie ono na zawsze, skoro w mój akt nie jest włączony ani osąd ani decyzja?" E. From "O sztuce miłości" PIW, s. 69-70</span></span><br />
<br />
Podpisuje się pod tym, więc nie ma tytułu w stylu "Romeo i Julia", albo coś podobnego. (Krzysztof)<br />
 <br />
<span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Było to w Zaraszowie w latach 20-tych ubiegłego wieku. Imion nie znam, ale... Ona wykształcona jak na tamte czasy... Z  bogatej rodziny B., a On... młody, przystojny, ale z biednej rodziny R.. Zakochali się, ale rodziny (głównie B.) nie chciały słyszeć o małżeństwie... <br />
Pewnego dnia rodzice pojechali na targ...<br />
On ubrał się w garnitur - jak do ślubu. Ona w suknię - jak do ślubu. On miał broń. Strzelił do niej. Potem zastrzelił siebie. Okazało się, że ona żyje, że ją poważnie zranił. Zawieźli ją do szpitala... Zrywała bandaże, mówiła, że nie chce żyć... Zmarła.<br />
<br />
Nie wiem czy pochowali ich razem. (Ale pewnie na cmentarzu w Bychawie, bo gdzie indziej?)<br />
<br />
Ale wiem, że potem na odpustach i jarmarkach sprzedawano pieśni o nich..<br />
<br />
I że ojciec B. jeździł i wykupywał całe nakłady (wtedy ręcznie przepisywane). <br />
<br />
To chyba było nie tylko uczucie... A rodzice tego nie uszanowali... Może nie dostrzegli... Może nie chcieli dostrzec, patrząc na swój majątek......<br />
<br />
a... dom w którym się to stało, choć rodzina się zmieniła, stoi do dziś....<br />
<br />
WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ PANIE...</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>