W:
Maria Dębowczyk, Ofiary wojny i okupacji z Bychawy i regionu (1939 – 1944), Bychawskie Towarzystwo regionalne, Bychawa 1997, str 67 – 68.
ODDZIAŁ PARTYZANCKI AK "SPARTANIN"
Oddział ppor. rez. Jana Tadeusza SOWY - "SPARTANINA", "SARMATY" powstał na terenie Bychawy już na przełomie 1939/40 roku jako 10 osobowy oddział zbrojny, mający na celu walkę z okupantem. Skupiał żołnierzy rozproszonej w pierwszych miesiącach wojny armii i borykał się z brakiem broni i amunicji. Dowódca i organizator oddziału był zmuszony ukrywać się w okolicznych wsiach i zmieniać miejsca postoju, ponieważ zarówno on, jak członkowie jego rodziny byli poszukiwani przez Niemców. Jeden z jego podkomendnych, już nieżyjący Jan Czapla ps. "CZARNY", wspomina w pozostawionym przez siebie pamiętniku, ze składał przysięgę wierności na ręce "Spartanina", a potwierdzają to także inni2•
Jednak pod wpływem licznych aresztowań i niebezpieczeństwa zdekonspirowania oddziału, a zwłaszcza gdy został aresztowany ojciec Tadeusza Sowy, oddział praktycznie przestał istnieć.
Zorganizował się od nowa wiosną 1943 roku, liczył wówczas 20 osób, wywodzących się spośród "spalonych" lub zagrożonych aresztowaniem z okolicznych placówek AK. Był oddziałem lotnym, który przeprowadzał akcje sabotażowe i organizował, niekiedy wręcz brawurowe wypady na wroga. Są tez dowody i ustne potwierdzenia, ze w oddziale prowadzone było również szkolenie bojowe, nie tylko jego oddziału, ale również partyzantów z innych grup współpracujących, m.in. od "Nerwy" (Wojciech Rokicki).
Oddziały lotne działały głownie na terenie zamieszkałym przez ludność wiejską, często zmieniając swoje miejsce zakwaterowania i przechowywania sprzętu oraz amunicji. Narażone były na duże ryzyko natknięcia się na oddziały niemieckie, tym bardziej ze okupant miał w terenie swoich konfidentów. Zdarzało się tez, niestety, ze powstające spontanicznie bandy rabusiów napadały na gospodarstwa wiejskie i uprzednio upatrzone sklepy, podając się za partyzantów, co tez stanowiło zagrożenie dla oddziałów lotnych, które mogły paść niesłusznie ofiarą zemsty ludności. Ponadto odkrycie czy nawet tylko podejrzenie, ze w danej wsi i okolicy działa oddział lotny mogło spowodować represje okupanta wobec miejscowej ludności, czego konkretne przykłady można podać z Bychawy, Zaraszowa, czy Starej Wsi, którą dotknęła trzykrotna pacyfikacja - konsekwencja działalności partyzantów z AK i BCh.
Na terenie Bychawy i w ogóle dawnego powiatu lubelskiego współdziałały ze sobą, zwłaszcza od roku 1943, oddziały partyzanckie o różnych orientacjach politycznych, choć czasem dochodziło tez miedzy nimi do konfliktów. Krzyżowały się tu rajdy partyzanckie oddziału Jacuniaka ps. "MŁOT", oddziału Wojciecha Rokickiego ps. "NERWA", oddziału Aleksandra Sarkisowa ps. "SZARUGA". Żołnierze przechodzili - czy to zgodnie z rozkazem czy na własna prośbę - z jednego oddziału do drugiego. Wspomniany wyżej "Czarny" rozpoczynał partyzancką drogę od "Spartanina" w miejscu jego postoju w Zdrapach, wsi podbychawskiej, potem związał się z "Nerwą", by zakończyć ją w oddziale szarugowców.
"Zbieramy się w lesie Gałęzów o umówionej godzinie ( ... ) mamy tylko karabiny, pary pistoletów, nie mamy broni maszynowej ( ... ) Po paru dniach bierzemy z majątku 2 wierzchowce i wóz taborowy. Jedziemy do kwatery do kol Skrzynic, tam mają dołączyć do nas ludzie od "Szarugi". Było ich 20, kwaterowali w Tuszówku. Nie okazali jednak ostrożności, tymczasem Niemcy szli ich śladem."4 W wyniku wspólnego starcia z Niemcami zginęło kilku szarugowców.
Częste były nie tylko wspólne wypady na Niemców, ale i akcje aprowizacyjne na posterunki niemieckie, w celu zdobycia broni i zarekwirowania żywności, sprzętu czy koni z majątków, pozostających pod administracją okupanta. Wspólnie rozprawiano się z bandami rabusiów.
"Ruszamy w kierunku Bychawy. Dochodzimy do Olszowca, gdzie krążymy przez 2 tygodnie bez żadnego zadania ( ... ) Część oddziału poszła w innym kierunku. Mijamy Bychawę, gdzie stał w szkole silny garnizon wermachtu. Było nas tylko 14, był z nami pchor. Janota ( ... ). Dochodzimy do cmentarza, gdy patrol daje znać, ze na szosie dzieje się coś niedobrego, chyba są tam Niemcy. Tamci nas spostrzegli i dali do nas ognia. Byliśmy pewni, ze to Niemcy i zaczęliśmy się wycofywać, zwłaszcza ze na odgłos strzelaniny zaczęto nas ostrzeliwać z kierunku szkoły. Uciekliśmy. Potem okazało się, ze to banda Zęba przyjechała do Bychawy rabować sklepy ( ... ) W jesieni [1944] w Bychawie zaczęły się tworzyć bandy rabunkowe. Ludzie zwracali się o pomoc do partyzantów ( ... ) Taki meldunek przyszedł na ręce "Nerwy", że grasuje banda Bednarskiego. Przyjechaliśmy z 12 ludźmi do miasta, czekał na nas "Spartanin" ze swoimi ludźmi" ... 5 Z dalszej relacji dowiadujemy się, ze "Nerwa" i "Spartanin" odkryli kryjówkę rabusiów, na trzech z nich wydano i wykonano wyrok śmierci w majątku Podzamcze k.Bychawy, czwartym rozstrzelanym był szef Arbeitsamtu i prześladowca miejscowej młodzieży.
Na początku sierpnia 1943 roku "Spartanin" rozłożył obóz w lasach w okolicy Krzczonowa 6• Oddział posiadał 8 koni wierzchowych, na których partyzanci wjeżdżali do okolicznych wsi, co podniosło miejscowe nastroje i nasunęło przypuszczenie, ze pojawiły się w okolicy oddziały polskiej kawalerii.
11 sierpnia tegoż roku doszło do starcia miedzy oddziałem "Spartanina" a żandarmeria niemiecką w Jabłonnej, pow. lubelski.
15 sierpnia dowódca "Spartanina" wraz z 11 partyzantami kieruje się przez Kozice, Piaski, Emilianów i Minkowice w strony Lubartowa. W Minkowicach w wyniku rozbicia obozu Baudienstu zdobyto 2 karabiny, 2 płaszcze niemieckie, zaopatrzono się w żywność i koce.
Niemcy, jak się okazało, już od dawna byli na tropie leśnych. Zwłaszcza rzucały się w oczy trudne do ukrycia wierzchowce. W okolicy Garbowa oddział pozbył się koni, doszedłszy do wniosku, ze pieszy pluton ma większe szanse przemieszczania się.
W okolicy Tomaszowie natknięto się na zasadzkę niemiecką obsadzoną przez własowców. "Spartanin" rozkazał swoim ludziom wycofać się za wzgórek. Bieg tyralierą, pod ogniem nieustającej serii z karabinów maszynowych, uchronił ich od śmierci.
Niemcy jednak nie dali za wygraną. Penetrowali okoliczne lasy, zarośla i patrolowali szosę. Natrafili na zbrojny oddział Żydowski, co na krótko odciągnęło ich uwagę od "Spartanina". Tymczasem oddział maszerował bez odpoczynku w lasy kozłowieckie. Rano 16 (117) sierpnia dotarł w okolice Nasutowa.
"Przez dwie doby, zmęczeni i niewyspani nie ruszaliśmy się z miejsca. Odpoczywaliśmy. Żywności mieliśmy trochy ze sobą ( ... ) ale nie mieliśmy zapasowej bielizny, tylko tyle co na sobie, dzień i noc w ubraniu przez pary tygodni, byliśmy brudni, w ubraniach nie brakowało insektów ( ... ) kilku nie miało butów, chodzili boso. Zawszone koszule trzeba było wrzucić do ognia. ( ... ) 13 ludzi z rozkazu dowódcy udaje się do Nasutowa po aprowizację. W drodze powrotnej natknęli się na dwie furmanki załadowane żandarmerią. Walka trwała 2 i pół godziny. Zginęli partyzanci "Niedźwiedź" - był to lejtnant sowiecki, który ociekł z niewoli niemieckiej i dołączył do oddziału jeszcze w Bychawie oraz "CIĘCIW A" - rodowity bychawianin, otrzymał dwie serie z karabinu, żył jeszcze trzy godziny, ( ... ) prosił, żeby pomścić jego śmierć ( ... ) umierał jak prawdziwy żołnierz, oddal swoją broń, nas pożegnał ( ... ) Spełniłem dług Ojczyźnie - to były jego ostatnie słowa."7
Tego dnia przysłano dla oddziału z obwodu komendy AK bieliznę i angielski namiot zrzutowy 20 osobowy. Oddział musiał zmienić miejsce, gdyż Niemcy przeczesywali okolicę i okrążali partyzantów coraz ciaśniejszym pierścieniem. Był teraz liczniejszy (20 os6b), gdyż dołączyli do niego chętni wrażeń, choć niewyszkoleni młodzi chłopcy z okolicy.
Tylko zdolnościom taktycznym dowódcy "Spartanina" zawdzięczać należy, ze oddział wydostał się z kotła, kierując się następnie w dawne miejsce postoju - lasy krzczonowskie, przy trakcie Pamięcin-Krzczonów. Po drodze zatrzymywał siy krótko w Mełgwi, kol. Bystrzejowice i Majdanie Kawęczyńskim.
We wrześniu 1943 roku "Spartanin" w liczbie 30 partyzant6w stoczył walkę z Niemcami w lesie krzczonowskim, w wyniku której uległ rozproszeniu, na krótko, bo już w październiku uformował się ponownie. Dowódca rozlokował swoich ludzi głównie we wsiach Zdrapy, Bychawka i Wierciszów.
Powrót w okolice Bychawy, dobra znajomość terenu i ludzi, lepsza możliwość zaprowiantowania - wszystko to umożliwiło Tadeuszowi Sowie zorganizowanie w grudniu 1943 r. tzw. drugiego oddziału "Spartanina" ("Sarmaty"), którego najwyższy stan osobowy wynosił 60 (przypis 9•)
W lutym (28) 1944 roku policja granatowa w Bychawie, której posterunek mieścił się w centrum miasta, aresztowała 3 osoby i osadziła je tymczasowo w miejscowym areszcie. Na pomoc aresztowanym pospieszył "Spartanin", "który zablokował policjantów na posterunku, rozbił areszt i uwolnił aresztowanych. Z pomocą do Bychawy spieszyła także zmobilizowana placówka BCh z Krzczonowa, której oddział dotarł do Olszowca, po czym zawrócił, dowiedziawszy się, że aresztowani zostali już uwolnieni" l0.
"Spartanin" istniał do maja 1944 roku, kiedy to na rozkaz Inspektoratu Rejonowego AK "Lublin" został rozwiązany. Nie wziął więc udziału jako zorganizowany oddział w słynnej akcji "BURZA", koncentrującej oddziały partyzanckie wchodzące w skład 8. pułku piechoty AK na Lubelszczyźnie. Całością dowodził dowódca 8. pułku piechoty AK kpt "MŁOT" - Konrad Schmeding, rozstrzelany potem w grudniu 1944 roku za swoją AK-owską działalność.
Niektóre opracowania określają przyczyny rozwiązania "Spartanina" jako "karnie rozwiązany" 11. Chodziło o to, że wbrew rozkazowi komendantury rejonowej, oddział nie przemieścił się na wschód. W meldunku Nr 174 (z maja 1994 r.) komendanta obwodu Lublin-powiat do Inspektoratu Rejonowego "Lublin" w tej sprawie czytamy w punkcie 4 wyjaśnienie: "powód, dla którego ob. "Spartanin" nie odmaszerował z oddziałem do rejonu II na wschód powiatu leży w niedokładnym zrozumieniu rozkazu przez kpr. "Sarmaty", wydanego mu przez ob. "Młota", "Sarmata" przed odmarszem na wschód miał otrzymać broń maszynową. Ponieważ broni tej nie otrzymał, więc nie odmaszerował. Sprawa ta wymaga wyjaśnienia ze strony ob. Młota" ( ... ), Na mnie ob. "Sarmata" zrobił wrażenie bardzo dobre i pracującego z poświęceniem żołnierza". Podpisał "Jar" [Stanisław Piotrowski] 12,
Przytoczony fragment wyjaśnia choćby częściowo, okoliczności rozwiązania "Spartanina". W wyżej cytowanym meldunku napotykamy również znaczące zdanie tyczące dowódcy "Spartanina": "będąc zamożnym z domu, gros wydatków na potrzeby oddziału pokrywał gotówka własną" 13. (Ojciec Tadeusza Sowy - "Spartanina" był właścicielem cegielni w Bychawie.)
A oto bliższe dane o organizacji i składzie osobowym "Spartanina", stanowiącego IV pluton partyzancki AK [IVOP8] obwodu Lublin-powiat i działającego łącznie, z krótkimi przerwami przez okres ok. dwu lat, od wiosny 1940 roku jako oddział lotny SZP i potem, od przełomu maj/czerwiec 1943 roku do maja 1944 jako oddział AK. Na początku maja 1944 r został rozwiązany i wyłączony ze zgrupowania OP 8, a następnie przekształcony w oddział łącznikowy obwodu Lublin-powiat, jego zaś dowódca ppor. Tadeusz Sowa przeszedł do dyspozycji komendanta ww. obwodu (rejon V:
Niedrzwica Duża-Piotrowice-Bychawa). Pełnił funkcję oficera łączności tego obwodu i dowódcy niewielkiego oddziału łącznikowego.
W tym czasie przewinęło się przez oddział od 12 do 100 partyzantów AK, współpracujących w drugim okresie działalności z placówkami BCH i AL rozsianymi w okolicy Bychawy - we wsiach Zaraszów, Olszowiec, Wola Duża, Krzczonów, Stara Wieś i in. Straty osobowe oddziału wynosiły 6 partyzantów.
Skład osobowy i stan posiadania
(...)
Jak podają niektóre publikacje z oddziału "Spartanina" po jego rozwiązaniu przeszło do "Szarugi" [Aleksander Sarkisow] 16 partyzantów l4• Jednym z nich był zawodowy oficer artylerii ps. "JANOTA" [Stefan Jankowski], który w "Spartaninie" był zastępcą dowódcy. Zanim wstąpił do partyzantki był podobno uczniem w seminarium duchownym. Również "Szaruga" wyznaczył go na swego zastępcę, choć nie bez pewnych oporów.
"Chłodny, milczący Janota stanowił przeciwieństwo witalności i energii swego nowego wodza, więc choć "Szaruga" doceniał jego wojskową wiedzę, obruszał się nieraz na zbytnią ostrożność młodego oficera. ( ... ) ten Janota z uporem trzymający się okolic Bychawy do tego stopnia, ze chłopcy śmiać się zaczęli mówiąc, ze zastępca nie czuje się bezpieczny, gdy traci z oczu komin tamtejszej cegielni." 15.
Wraz z odkomenderowaniem partyzantów "Spartanina" do oddziałów "Nerwy" i "Szarugi" przekazano tez pewne zapasy amunicji, broni (prywatne pistolety zatrzymali właściciele), w tym "schmeiser" zdobyty pod Nasutowem, i oprzyrządowanie tj. namioty, płaszcze gumowe, płachty namiotowe. 15 koni oraz 7 wozów oddano właścicielom.
W meldunku nr 174 podpisanym przez "lara" [Stanisław Piotrowski] czytamy: "przed odmarszem wydałem ludziom porcje żywnościowe i papierosy ( ... ) według meldunku "Sarmaty" ["Spartanina"] otrzymał on na utrzymanie oddziału w styczniu hr. 3000 zł ze składek społecznych, za które kupił 2 kożuchy, i 4000 zł w lutym br. z rejonu] V na wypłaty żołdu i 10 000 zł wypłacił "Sarmacie" jego kuzyn, który przez pewien czas był żołnierzem jego oddziału. Razem 17 000 zł. Pobieżne zestawienie wydatków poczynionych na potrzeby oddziału od stycznia br. do chwili obecnej dokonane - wynosi ok. 50 000 zł. Z zasięgniętych informacji wynika, ze "Spartanin" ( ... ) gros wydatków na potrzeby oddziału pokrywał własna gotówką" 16.
Dowódca "Spartanina" po rozwiązaniu oddziału wstąpił do Wojska Polskiego, przydzielony do brygady pancernej brał odział m.in. w bitwie o Janowo 17• Został za to "Rozkazem personalnym nr 135 z 15 września 1944 r. wydalony z szeregów organizacji, a jego sprawę przekazano do Wojskowego Sądu Specjalnego 18• Po wojnie mieszkał i pracował w Bychawie, gdzie zmarł 20 stycznia 1995 r., pochowany na miejscowym cmentarzu.
W marcu 1945 r. kapitana Tadeusza Sowę odznaczono Krzyżem Walecznych.
Krótki biogram Tadeusza Sowy: urodził się w 1911 roku w Kraśniku. Po ukończeniu gimnazjum i podchorążówki zamieszkał w Bychawie. Z konspiracją związał się przy końcu 1939 roku wstępując do SZP, a następnie został członkiem ZWZ i AK. Bardzo wcześnie "spalony"; jego nazwisko pojawiło się w niemieckim "Okó1niku poszukiwanych" już w sierpniu 1940 roku. Był organizatorem i komendantem placówki SZP-ZWZ-AK w Bychawie. W maju 1943 roku uformował pierwszy w środkowej Lubelszczyźnie stały oddział partyzancki.
Rozwiązanie swojego oddziału przyjął jako wielką niesprawiedliwość i akt polityczny. Przez swoich żołnierzy był uważany za dowódcę rozważnego i sprawiedliwego. 19•
1 Pamiętnik posiada p. Lucjan Świetlicki z Piask k/Lublina.
2 Władysław Zyga ps. "Zaręba" zamieszkały w Chicago USA: "Składałem przysięgę w dolach kola rzeźni w Bychawie, którą odbierał Tadeusz Sowa".
3 Jerzy R. Krzyżanowski "Szpic": "U Szarugi. Partyzancka opowieść". Norbertinum, Lublin 1995, s. 66.
4 Z relacji "Czarnego".
5 Z relacji "Czarnego".
6 Na terenie Krzczonowa i okolic (Olszanki) działał ZWZ, a następnie BCh "Kmiecia" i "Jastrzębia" oraz AL (na podstawie L. Siemion: "Rajdy partyzanckie w Lubelskiem 1943-1944". KA W 1983), s. 121.
7 Według relacji "Czarnego".
8 Komendantem Obwodu AK Lublin był wówczas mjr Jan Roliński.
9 Caban I.: "Okręg AK Lublin" s. 109.
10 Siemion L.: "Czas Kowpakowców". Wydawnictwo Lubelski, Lublin 1981, str. 180. 11 "U «Szarugi,,", str. 144.
12 Caban 1. i Mankowski Z.: "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim", 19391944, str. 2.
13 Caban 1.: "Ludzie lubelskiego Okręgu Armii Krajowej", Oficyna Wydawnicza "Czas", Lublin 1995, s. 145.
14 "U «Szarugi»", s. 144.
15 "U «Szarugi»", s. 144-145.
16 Wszystkie dane o organizacji i składzie oraz stanie posiadania oddziału "Spartanina" zaczerpnięto z: Caban I. i Mankowski Z., "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim" 1939-1944.
17 "W wake 0 Polskie Wybrzeże" [w]: "Zolnierz Polski" Nr 12 z dnia 19.03.1948.
18 Caban I.: "Ludzie lubelskiego ... ", str. 174.
19 Tamże, str. 173.
Maria Dębowczyk, Ofiary wojny i okupacji z Bychawy i regionu (1939 – 1944), Bychawskie Towarzystwo regionalne, Bychawa 1997, str 67 – 68.
ODDZIAŁ PARTYZANCKI AK "SPARTANIN"
Oddział ppor. rez. Jana Tadeusza SOWY - "SPARTANINA", "SARMATY" powstał na terenie Bychawy już na przełomie 1939/40 roku jako 10 osobowy oddział zbrojny, mający na celu walkę z okupantem. Skupiał żołnierzy rozproszonej w pierwszych miesiącach wojny armii i borykał się z brakiem broni i amunicji. Dowódca i organizator oddziału był zmuszony ukrywać się w okolicznych wsiach i zmieniać miejsca postoju, ponieważ zarówno on, jak członkowie jego rodziny byli poszukiwani przez Niemców. Jeden z jego podkomendnych, już nieżyjący Jan Czapla ps. "CZARNY", wspomina w pozostawionym przez siebie pamiętniku, ze składał przysięgę wierności na ręce "Spartanina", a potwierdzają to także inni2•
Jednak pod wpływem licznych aresztowań i niebezpieczeństwa zdekonspirowania oddziału, a zwłaszcza gdy został aresztowany ojciec Tadeusza Sowy, oddział praktycznie przestał istnieć.
Zorganizował się od nowa wiosną 1943 roku, liczył wówczas 20 osób, wywodzących się spośród "spalonych" lub zagrożonych aresztowaniem z okolicznych placówek AK. Był oddziałem lotnym, który przeprowadzał akcje sabotażowe i organizował, niekiedy wręcz brawurowe wypady na wroga. Są tez dowody i ustne potwierdzenia, ze w oddziale prowadzone było również szkolenie bojowe, nie tylko jego oddziału, ale również partyzantów z innych grup współpracujących, m.in. od "Nerwy" (Wojciech Rokicki).
Oddziały lotne działały głownie na terenie zamieszkałym przez ludność wiejską, często zmieniając swoje miejsce zakwaterowania i przechowywania sprzętu oraz amunicji. Narażone były na duże ryzyko natknięcia się na oddziały niemieckie, tym bardziej ze okupant miał w terenie swoich konfidentów. Zdarzało się tez, niestety, ze powstające spontanicznie bandy rabusiów napadały na gospodarstwa wiejskie i uprzednio upatrzone sklepy, podając się za partyzantów, co tez stanowiło zagrożenie dla oddziałów lotnych, które mogły paść niesłusznie ofiarą zemsty ludności. Ponadto odkrycie czy nawet tylko podejrzenie, ze w danej wsi i okolicy działa oddział lotny mogło spowodować represje okupanta wobec miejscowej ludności, czego konkretne przykłady można podać z Bychawy, Zaraszowa, czy Starej Wsi, którą dotknęła trzykrotna pacyfikacja - konsekwencja działalności partyzantów z AK i BCh.
Na terenie Bychawy i w ogóle dawnego powiatu lubelskiego współdziałały ze sobą, zwłaszcza od roku 1943, oddziały partyzanckie o różnych orientacjach politycznych, choć czasem dochodziło tez miedzy nimi do konfliktów. Krzyżowały się tu rajdy partyzanckie oddziału Jacuniaka ps. "MŁOT", oddziału Wojciecha Rokickiego ps. "NERWA", oddziału Aleksandra Sarkisowa ps. "SZARUGA". Żołnierze przechodzili - czy to zgodnie z rozkazem czy na własna prośbę - z jednego oddziału do drugiego. Wspomniany wyżej "Czarny" rozpoczynał partyzancką drogę od "Spartanina" w miejscu jego postoju w Zdrapach, wsi podbychawskiej, potem związał się z "Nerwą", by zakończyć ją w oddziale szarugowców.
"Zbieramy się w lesie Gałęzów o umówionej godzinie ( ... ) mamy tylko karabiny, pary pistoletów, nie mamy broni maszynowej ( ... ) Po paru dniach bierzemy z majątku 2 wierzchowce i wóz taborowy. Jedziemy do kwatery do kol Skrzynic, tam mają dołączyć do nas ludzie od "Szarugi". Było ich 20, kwaterowali w Tuszówku. Nie okazali jednak ostrożności, tymczasem Niemcy szli ich śladem."4 W wyniku wspólnego starcia z Niemcami zginęło kilku szarugowców.
Częste były nie tylko wspólne wypady na Niemców, ale i akcje aprowizacyjne na posterunki niemieckie, w celu zdobycia broni i zarekwirowania żywności, sprzętu czy koni z majątków, pozostających pod administracją okupanta. Wspólnie rozprawiano się z bandami rabusiów.
"Ruszamy w kierunku Bychawy. Dochodzimy do Olszowca, gdzie krążymy przez 2 tygodnie bez żadnego zadania ( ... ) Część oddziału poszła w innym kierunku. Mijamy Bychawę, gdzie stał w szkole silny garnizon wermachtu. Było nas tylko 14, był z nami pchor. Janota ( ... ). Dochodzimy do cmentarza, gdy patrol daje znać, ze na szosie dzieje się coś niedobrego, chyba są tam Niemcy. Tamci nas spostrzegli i dali do nas ognia. Byliśmy pewni, ze to Niemcy i zaczęliśmy się wycofywać, zwłaszcza ze na odgłos strzelaniny zaczęto nas ostrzeliwać z kierunku szkoły. Uciekliśmy. Potem okazało się, ze to banda Zęba przyjechała do Bychawy rabować sklepy ( ... ) W jesieni [1944] w Bychawie zaczęły się tworzyć bandy rabunkowe. Ludzie zwracali się o pomoc do partyzantów ( ... ) Taki meldunek przyszedł na ręce "Nerwy", że grasuje banda Bednarskiego. Przyjechaliśmy z 12 ludźmi do miasta, czekał na nas "Spartanin" ze swoimi ludźmi" ... 5 Z dalszej relacji dowiadujemy się, ze "Nerwa" i "Spartanin" odkryli kryjówkę rabusiów, na trzech z nich wydano i wykonano wyrok śmierci w majątku Podzamcze k.Bychawy, czwartym rozstrzelanym był szef Arbeitsamtu i prześladowca miejscowej młodzieży.
Na początku sierpnia 1943 roku "Spartanin" rozłożył obóz w lasach w okolicy Krzczonowa 6• Oddział posiadał 8 koni wierzchowych, na których partyzanci wjeżdżali do okolicznych wsi, co podniosło miejscowe nastroje i nasunęło przypuszczenie, ze pojawiły się w okolicy oddziały polskiej kawalerii.
11 sierpnia tegoż roku doszło do starcia miedzy oddziałem "Spartanina" a żandarmeria niemiecką w Jabłonnej, pow. lubelski.
15 sierpnia dowódca "Spartanina" wraz z 11 partyzantami kieruje się przez Kozice, Piaski, Emilianów i Minkowice w strony Lubartowa. W Minkowicach w wyniku rozbicia obozu Baudienstu zdobyto 2 karabiny, 2 płaszcze niemieckie, zaopatrzono się w żywność i koce.
Niemcy, jak się okazało, już od dawna byli na tropie leśnych. Zwłaszcza rzucały się w oczy trudne do ukrycia wierzchowce. W okolicy Garbowa oddział pozbył się koni, doszedłszy do wniosku, ze pieszy pluton ma większe szanse przemieszczania się.
W okolicy Tomaszowie natknięto się na zasadzkę niemiecką obsadzoną przez własowców. "Spartanin" rozkazał swoim ludziom wycofać się za wzgórek. Bieg tyralierą, pod ogniem nieustającej serii z karabinów maszynowych, uchronił ich od śmierci.
Niemcy jednak nie dali za wygraną. Penetrowali okoliczne lasy, zarośla i patrolowali szosę. Natrafili na zbrojny oddział Żydowski, co na krótko odciągnęło ich uwagę od "Spartanina". Tymczasem oddział maszerował bez odpoczynku w lasy kozłowieckie. Rano 16 (117) sierpnia dotarł w okolice Nasutowa.
"Przez dwie doby, zmęczeni i niewyspani nie ruszaliśmy się z miejsca. Odpoczywaliśmy. Żywności mieliśmy trochy ze sobą ( ... ) ale nie mieliśmy zapasowej bielizny, tylko tyle co na sobie, dzień i noc w ubraniu przez pary tygodni, byliśmy brudni, w ubraniach nie brakowało insektów ( ... ) kilku nie miało butów, chodzili boso. Zawszone koszule trzeba było wrzucić do ognia. ( ... ) 13 ludzi z rozkazu dowódcy udaje się do Nasutowa po aprowizację. W drodze powrotnej natknęli się na dwie furmanki załadowane żandarmerią. Walka trwała 2 i pół godziny. Zginęli partyzanci "Niedźwiedź" - był to lejtnant sowiecki, który ociekł z niewoli niemieckiej i dołączył do oddziału jeszcze w Bychawie oraz "CIĘCIW A" - rodowity bychawianin, otrzymał dwie serie z karabinu, żył jeszcze trzy godziny, ( ... ) prosił, żeby pomścić jego śmierć ( ... ) umierał jak prawdziwy żołnierz, oddal swoją broń, nas pożegnał ( ... ) Spełniłem dług Ojczyźnie - to były jego ostatnie słowa."7
Tego dnia przysłano dla oddziału z obwodu komendy AK bieliznę i angielski namiot zrzutowy 20 osobowy. Oddział musiał zmienić miejsce, gdyż Niemcy przeczesywali okolicę i okrążali partyzantów coraz ciaśniejszym pierścieniem. Był teraz liczniejszy (20 os6b), gdyż dołączyli do niego chętni wrażeń, choć niewyszkoleni młodzi chłopcy z okolicy.
Tylko zdolnościom taktycznym dowódcy "Spartanina" zawdzięczać należy, ze oddział wydostał się z kotła, kierując się następnie w dawne miejsce postoju - lasy krzczonowskie, przy trakcie Pamięcin-Krzczonów. Po drodze zatrzymywał siy krótko w Mełgwi, kol. Bystrzejowice i Majdanie Kawęczyńskim.
We wrześniu 1943 roku "Spartanin" w liczbie 30 partyzant6w stoczył walkę z Niemcami w lesie krzczonowskim, w wyniku której uległ rozproszeniu, na krótko, bo już w październiku uformował się ponownie. Dowódca rozlokował swoich ludzi głównie we wsiach Zdrapy, Bychawka i Wierciszów.
Powrót w okolice Bychawy, dobra znajomość terenu i ludzi, lepsza możliwość zaprowiantowania - wszystko to umożliwiło Tadeuszowi Sowie zorganizowanie w grudniu 1943 r. tzw. drugiego oddziału "Spartanina" ("Sarmaty"), którego najwyższy stan osobowy wynosił 60 (przypis 9•)
W lutym (28) 1944 roku policja granatowa w Bychawie, której posterunek mieścił się w centrum miasta, aresztowała 3 osoby i osadziła je tymczasowo w miejscowym areszcie. Na pomoc aresztowanym pospieszył "Spartanin", "który zablokował policjantów na posterunku, rozbił areszt i uwolnił aresztowanych. Z pomocą do Bychawy spieszyła także zmobilizowana placówka BCh z Krzczonowa, której oddział dotarł do Olszowca, po czym zawrócił, dowiedziawszy się, że aresztowani zostali już uwolnieni" l0.
"Spartanin" istniał do maja 1944 roku, kiedy to na rozkaz Inspektoratu Rejonowego AK "Lublin" został rozwiązany. Nie wziął więc udziału jako zorganizowany oddział w słynnej akcji "BURZA", koncentrującej oddziały partyzanckie wchodzące w skład 8. pułku piechoty AK na Lubelszczyźnie. Całością dowodził dowódca 8. pułku piechoty AK kpt "MŁOT" - Konrad Schmeding, rozstrzelany potem w grudniu 1944 roku za swoją AK-owską działalność.
Niektóre opracowania określają przyczyny rozwiązania "Spartanina" jako "karnie rozwiązany" 11. Chodziło o to, że wbrew rozkazowi komendantury rejonowej, oddział nie przemieścił się na wschód. W meldunku Nr 174 (z maja 1994 r.) komendanta obwodu Lublin-powiat do Inspektoratu Rejonowego "Lublin" w tej sprawie czytamy w punkcie 4 wyjaśnienie: "powód, dla którego ob. "Spartanin" nie odmaszerował z oddziałem do rejonu II na wschód powiatu leży w niedokładnym zrozumieniu rozkazu przez kpr. "Sarmaty", wydanego mu przez ob. "Młota", "Sarmata" przed odmarszem na wschód miał otrzymać broń maszynową. Ponieważ broni tej nie otrzymał, więc nie odmaszerował. Sprawa ta wymaga wyjaśnienia ze strony ob. Młota" ( ... ), Na mnie ob. "Sarmata" zrobił wrażenie bardzo dobre i pracującego z poświęceniem żołnierza". Podpisał "Jar" [Stanisław Piotrowski] 12,
Przytoczony fragment wyjaśnia choćby częściowo, okoliczności rozwiązania "Spartanina". W wyżej cytowanym meldunku napotykamy również znaczące zdanie tyczące dowódcy "Spartanina": "będąc zamożnym z domu, gros wydatków na potrzeby oddziału pokrywał gotówka własną" 13. (Ojciec Tadeusza Sowy - "Spartanina" był właścicielem cegielni w Bychawie.)
A oto bliższe dane o organizacji i składzie osobowym "Spartanina", stanowiącego IV pluton partyzancki AK [IVOP8] obwodu Lublin-powiat i działającego łącznie, z krótkimi przerwami przez okres ok. dwu lat, od wiosny 1940 roku jako oddział lotny SZP i potem, od przełomu maj/czerwiec 1943 roku do maja 1944 jako oddział AK. Na początku maja 1944 r został rozwiązany i wyłączony ze zgrupowania OP 8, a następnie przekształcony w oddział łącznikowy obwodu Lublin-powiat, jego zaś dowódca ppor. Tadeusz Sowa przeszedł do dyspozycji komendanta ww. obwodu (rejon V:
Niedrzwica Duża-Piotrowice-Bychawa). Pełnił funkcję oficera łączności tego obwodu i dowódcy niewielkiego oddziału łącznikowego.
W tym czasie przewinęło się przez oddział od 12 do 100 partyzantów AK, współpracujących w drugim okresie działalności z placówkami BCH i AL rozsianymi w okolicy Bychawy - we wsiach Zaraszów, Olszowiec, Wola Duża, Krzczonów, Stara Wieś i in. Straty osobowe oddziału wynosiły 6 partyzantów.
Skład osobowy i stan posiadania
(...)
Jak podają niektóre publikacje z oddziału "Spartanina" po jego rozwiązaniu przeszło do "Szarugi" [Aleksander Sarkisow] 16 partyzantów l4• Jednym z nich był zawodowy oficer artylerii ps. "JANOTA" [Stefan Jankowski], który w "Spartaninie" był zastępcą dowódcy. Zanim wstąpił do partyzantki był podobno uczniem w seminarium duchownym. Również "Szaruga" wyznaczył go na swego zastępcę, choć nie bez pewnych oporów.
"Chłodny, milczący Janota stanowił przeciwieństwo witalności i energii swego nowego wodza, więc choć "Szaruga" doceniał jego wojskową wiedzę, obruszał się nieraz na zbytnią ostrożność młodego oficera. ( ... ) ten Janota z uporem trzymający się okolic Bychawy do tego stopnia, ze chłopcy śmiać się zaczęli mówiąc, ze zastępca nie czuje się bezpieczny, gdy traci z oczu komin tamtejszej cegielni." 15.
Wraz z odkomenderowaniem partyzantów "Spartanina" do oddziałów "Nerwy" i "Szarugi" przekazano tez pewne zapasy amunicji, broni (prywatne pistolety zatrzymali właściciele), w tym "schmeiser" zdobyty pod Nasutowem, i oprzyrządowanie tj. namioty, płaszcze gumowe, płachty namiotowe. 15 koni oraz 7 wozów oddano właścicielom.
W meldunku nr 174 podpisanym przez "lara" [Stanisław Piotrowski] czytamy: "przed odmarszem wydałem ludziom porcje żywnościowe i papierosy ( ... ) według meldunku "Sarmaty" ["Spartanina"] otrzymał on na utrzymanie oddziału w styczniu hr. 3000 zł ze składek społecznych, za które kupił 2 kożuchy, i 4000 zł w lutym br. z rejonu] V na wypłaty żołdu i 10 000 zł wypłacił "Sarmacie" jego kuzyn, który przez pewien czas był żołnierzem jego oddziału. Razem 17 000 zł. Pobieżne zestawienie wydatków poczynionych na potrzeby oddziału od stycznia br. do chwili obecnej dokonane - wynosi ok. 50 000 zł. Z zasięgniętych informacji wynika, ze "Spartanin" ( ... ) gros wydatków na potrzeby oddziału pokrywał własna gotówką" 16.
Dowódca "Spartanina" po rozwiązaniu oddziału wstąpił do Wojska Polskiego, przydzielony do brygady pancernej brał odział m.in. w bitwie o Janowo 17• Został za to "Rozkazem personalnym nr 135 z 15 września 1944 r. wydalony z szeregów organizacji, a jego sprawę przekazano do Wojskowego Sądu Specjalnego 18• Po wojnie mieszkał i pracował w Bychawie, gdzie zmarł 20 stycznia 1995 r., pochowany na miejscowym cmentarzu.
W marcu 1945 r. kapitana Tadeusza Sowę odznaczono Krzyżem Walecznych.
Krótki biogram Tadeusza Sowy: urodził się w 1911 roku w Kraśniku. Po ukończeniu gimnazjum i podchorążówki zamieszkał w Bychawie. Z konspiracją związał się przy końcu 1939 roku wstępując do SZP, a następnie został członkiem ZWZ i AK. Bardzo wcześnie "spalony"; jego nazwisko pojawiło się w niemieckim "Okó1niku poszukiwanych" już w sierpniu 1940 roku. Był organizatorem i komendantem placówki SZP-ZWZ-AK w Bychawie. W maju 1943 roku uformował pierwszy w środkowej Lubelszczyźnie stały oddział partyzancki.
Rozwiązanie swojego oddziału przyjął jako wielką niesprawiedliwość i akt polityczny. Przez swoich żołnierzy był uważany za dowódcę rozważnego i sprawiedliwego. 19•
1 Pamiętnik posiada p. Lucjan Świetlicki z Piask k/Lublina.
2 Władysław Zyga ps. "Zaręba" zamieszkały w Chicago USA: "Składałem przysięgę w dolach kola rzeźni w Bychawie, którą odbierał Tadeusz Sowa".
3 Jerzy R. Krzyżanowski "Szpic": "U Szarugi. Partyzancka opowieść". Norbertinum, Lublin 1995, s. 66.
4 Z relacji "Czarnego".
5 Z relacji "Czarnego".
6 Na terenie Krzczonowa i okolic (Olszanki) działał ZWZ, a następnie BCh "Kmiecia" i "Jastrzębia" oraz AL (na podstawie L. Siemion: "Rajdy partyzanckie w Lubelskiem 1943-1944". KA W 1983), s. 121.
7 Według relacji "Czarnego".
8 Komendantem Obwodu AK Lublin był wówczas mjr Jan Roliński.
9 Caban I.: "Okręg AK Lublin" s. 109.
10 Siemion L.: "Czas Kowpakowców". Wydawnictwo Lubelski, Lublin 1981, str. 180. 11 "U «Szarugi,,", str. 144.
12 Caban 1. i Mankowski Z.: "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim", 19391944, str. 2.
13 Caban 1.: "Ludzie lubelskiego Okręgu Armii Krajowej", Oficyna Wydawnicza "Czas", Lublin 1995, s. 145.
14 "U «Szarugi»", s. 144.
15 "U «Szarugi»", s. 144-145.
16 Wszystkie dane o organizacji i składzie oraz stanie posiadania oddziału "Spartanina" zaczerpnięto z: Caban I. i Mankowski Z., "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim" 1939-1944.
17 "W wake 0 Polskie Wybrzeże" [w]: "Zolnierz Polski" Nr 12 z dnia 19.03.1948.
18 Caban I.: "Ludzie lubelskiego ... ", str. 174.
19 Tamże, str. 173.