Wystąpiły następujące problemy:
Warning [2] Undefined variable $unreadreports - Line: 59 - File: global.php(961) : eval()'d code PHP 8.2.27 (Linux)
File Line Function
/inc/class_error.php 153 errorHandler->error
/global.php(961) : eval()'d code 59 errorHandler->error_callback
/global.php 961 eval
/showthread.php 28 require_once
Warning [2] Undefined property: MyLanguage::$thread_modes - Line: 44 - File: showthread.php(1617) : eval()'d code PHP 8.2.27 (Linux)
File Line Function
/inc/class_error.php 153 errorHandler->error
/showthread.php(1617) : eval()'d code 44 errorHandler->error_callback
/showthread.php 1617 eval




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lotny Oddział Partyzancki AK "Nerwa"
#1
Bardzo ciekawa strona odnosząca się do Lotny Oddział Partyzancki 8 pp leg. AK „Nerwa” działający w naszych okolicach,zamieszczone są tam wspomnienia żołnierzy z akcji w Woli Dużej koło Bychawy lub gdy stacjonowali we wsi Dragany (Wysokie).
Powstał jesienią 1943 roku i istniał do końca lipca 1944 roku.

Poniżej zamieszczam link do bloga:

http://oddzialpartyzanckinerwa.blogspot.com/


Zamieszczam część opisu z akcji w Wola Duża:

Pod koniec lipca 1944 roku oddział "Nerwy", a właściwie konny zwiad stoczył ostatnią walkę z niemieckimi żołnierzami we wsi Wola Duża koło Bychawy,

Po koncentracji oddziałów Armii Krajowej 8 pp leg, pod dowództwem kpt. „Młota” , rozpoczęliśmy entuzjastycznie przez nas powitany marsz na Lublin, Pierwszy maszerował oddział „Nerwy”, Przechodząc w okolicy wsi Duża Wola zwiad, który szedł jako szpica, natknął się na grupę ludzi okrywających się w zbożu przed cofającymi się z frontu oddziałami niemieckimi. Powiedziano nam, że we wsi znajdują się Niemcy grabiący gospodarstwa.
Złożyłem raport ppor. „Nerwie”, który polecił mnie przygotowanie części zwiadu do akcji. Ochotniczo dołączyli kpr. Pchor. ”Zawichost” / Tadeusz Cenzartowicz/ oraz kpr. „Łyżka” /Michał Dudziak/, biorąc konie od zwia¬dowców. Łącznie wyruszyło nas dziesięciu, Reszta zwiadu została jako szpica oddziałów maszerujących w stronę Lublina,
Przejechaliśmy główną drogą przez wieś i nie natrafiliśmy na niemieckich żołnierzy, Gospodarstwa były puste, bramy i drzwi pootwierane, Gdzieniegdzie ślady podpaleń. Dopiero na końcu wsi zobaczyliśmy kilku starszych ludzi, którzy pokazali nam kierunek u jakim udali się Niemcy. Na pytanie ilu ich było ? - Odpowiedzieli, że 4 czy 5 podwód konnych.
Wydłużyliśmy kłus. Dojechaliśmy do parowu prowadzącego do gospodarstw wyżej położonych. Parów był dość głęboki i znajdujący się na górze Niemcy nie magli nas dojrzeć. Podjechaliśmy wolno wyżej i zobaczyliśmy w odległości około 100 metrów od drogi żołnierzy niemieckich plądrujących gospodarstwo.
Rozkaz "Nerwy" brzmiał: „z koni, dwóch zostaje przy koniach reszta tyralierą przez zboże da gospodarstwa".
Podchodząc do zabudowań przez ogród z licznymi drzewami owocowymi, stanęliśmy oko w oko z dużą grupą Niemców. Naprzeciw nich z bronią gotową do strzału stali od lewej: „Blask” /Mirosław Wójcicki/, ja-„Bemol” „Nerwa” , "Łyżka"", "Zawichost", "Kmicic" /Tadeusz Winiarczyk/. Pozostałych dwóch żołnierzy zostało w zbożu z karabinami gotowymi do strzału.
„Ungarn” ? - zapytali Niemcy. "Nein, Polnische Pnrtisanen” -odpowiedzieliśmy łamaną niemczyzną. Zaskoczenie Niemców było całkowite. Niektórzy widząc naszą twardą postawą oraz skierowane przeciw nim pistolety maszynowo rzucali broń innym zdejmowaliśmy z ramion karabiny sami. Oficer dowodzący oddziałem zdjął pas z pistoletem i rzucił na ziemią, Wszystko wskazywało na to, że rozbroimy oddział bez strzału, ba czym szczególnie nam zależało ze wzglądu na bliskość oddziałów niemieckich maszerujących niedaleko po szosie w kierunku na Bychawą.
Nie dojrzeliśmy jednakże ukrytego za rogiem stodoły karabinu maszynowego nieprzyjaciela. Pierwsza jego seria przecięła na pół stojącego obok mnie „Blaska”. Rozpoczęła się strzelanina. Goniliśmy Niemców pa ogrodzie i zabudowaniach „prując” do nich całymi seriami z pistoletów maszynowych. Zmusiliśmy ich do wycofywanie się z gospodarstwa. Ranny został „Kmicic”.
Ponieważ w odległości ok. 2 kilometrów od miejsca akcji przechodziły szosą wycofujące się z frontu wojska niemieckie z bronią pancerną, musieliśmy szybko usunąć się na bezpieczną odległość. Zebraliśmy zdobytą bron, „Kmicica” załadowaliśmy na podwodę i galopom pojechaliśmy do sąsiedniej wsi do zaprzyjaźnionego gospodarza, aby udzielić rannemu pomocy. Towarzyszyły nam wybuchy z działek czołgów z szosy.
Wieczorem, ale jeszcze przy dziennym świetle, udaliśmy się ponownie na miejsce akcji, ażeby zorientować się w skutkach walki a przede wszystkim polecić okolicznym gospodarzom pochowanie naszego kolegi „Blaska” na cmentarzu w Bychawie, gdzie leżało już kilku naszych chłopców. Powiedziano nam, że zginęło ośmiu Niemców, rannych zabrali żołnierze.
Po północy spotkaliśmy naszych w towarzystwie żołnierzy radzieckich. Było to we wsi Polanówka.
Amor Patriae Nostra Lex” (łac. Miłość Ojczyzny Naszym Prawem)


Wiadomości w tym wątku
Lotny Oddział Partyzancki AK "Nerwa" - przez MiB - 02-03-2011, 17:49


Skocz do: