27-01-2012, 13:28
Na wczorajszym posiedzeniu zaobserwowałem mistrzostwo w mijaniu sie z prawdą, coś na zasadzie słynego "Zbycho i Rycho".
Dlaczego nikt nie bierze odpowiedzialności za to co mówi?
Słowa są jak wiatr jak się je rozsypie to się ich później nie pozbiera.
Jezeli tak można sobie obiecywać to może wybierzcie mnie w kolejnych wyborach na burmistrza a ja wam obiecam szkołę, szosy, chodnik, remizje co tam jeszcze??? A jeszcze złote góry.
Ale jak mnie wybierzecie to się z obietnic wszystekiego wybrę. Powiem że niby pamietam, że wiem co mówiłem ale sytuacja jest ciężka więć nici z tego według starego przysłowia "obiecanki, cacanki a..........
.
Dlaczego nikt nie bierze odpowiedzialności za to co mówi?
Słowa są jak wiatr jak się je rozsypie to się ich później nie pozbiera.
Jezeli tak można sobie obiecywać to może wybierzcie mnie w kolejnych wyborach na burmistrza a ja wam obiecam szkołę, szosy, chodnik, remizje co tam jeszcze??? A jeszcze złote góry.
Ale jak mnie wybierzecie to się z obietnic wszystekiego wybrę. Powiem że niby pamietam, że wiem co mówiłem ale sytuacja jest ciężka więć nici z tego według starego przysłowia "obiecanki, cacanki a..........
.