I polecam nowy artykuł Ks. Kowalczyka SI na "deonie": http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swi...sci-2.html
a w nim min:
"Hasło "mowa nienawiści" jest hasłem bardzo zideologizowanym, używanym przewrotnie. To jeden z wytrychów lewackiego światopoglądu. Powiesz, że aborcja jest zabójstwem, to cię oskarżą, że to mowa nienawiści. Stwierdzisz, że związki gejowskie i lesbijskie nie powinny być podnoszone do rangi małżeństwa, to cię zakrzyczą, że nienawidzisz "kochających inaczej". Będziesz domagał się rzetelnego śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku, to też zrobią z ciebie nienawistnika. "Mowa nienawiści" wprowadzona do kodeksów prawnych może się stać i de facto staje się niebezpiecznym narzędziem w rękach zideologizowanych sądów i instytucji. Pewne normalne, zdrowe poglądy będą rugowane z przestrzeni publicznej jako mowa nienawiści. A jak przyjdzie osądzić bluźniercę, który drze Biblię na scenie i ryczy: "Żryjcie to g…", to wtedy sędzia z uśmiechem powie, że artysta nie chciał nikogo urazić urządzając taki artystyczny happening."
"Kto nawołuje do nienawiści wobec innych, m.in. za poglądy polityczne, ma podlegać karze więzienia do lat dwóch.
Taki projekt ustawy przygotowuje PO. To słuszna inicjatywa. Autor sformułowania „czas dorżnąć watahę” czy jego ówczesny kolega partyjny mówiący o „wypatroszeniu” lidera opozycji powinni Bogu dziękować, że prawo nie działa wstecz. Podobnie publicyści „Gazety Wyborczej” czy „Newsweeka” wciąż mogą czuć się bezkarni, wzbudzając nienawiść do prawicowej opozycji. Mam nadzieję, że gdy projekt ustawy wejdzie w życie, niemiecko-szwajcarskie wydawnictwo Ringier Axel Springer rozważy, czy może sobie nadal pozwalać w Polsce na powtarzanie zabiegów propagandowych, jakby wprost wyjętych z nazistowskiej prasy lat trzydziestych. Być może pewien polityk PO, znany z kłopotów z zachowaniem równowagi emocjonalnej, wycofa się z życia publicznego, nie chcąc narażać się na sankcje wynikające z ustawy? Może premier nie odważy się już dawać do zrozumienia, że nie życzy sobie żyć w jednym kraju z liderem opozycji? Czekam na tę ustawę – każdy dzień przynosi powód, by w myśl jej zapisów zawiadamiać prokuraturę. Nie będziecie nadążali, panowie z PO, z rozpatrywaniem wniosków o uchylanie immunitetów."
za: http://niezalezna.pl/35301-ustawa-dla-platformy
"Frontalny atak homoseksualnego lobby na rodzinę i religię katolicką przybiera na sile. Doszliśmy do takiego punktu, w którym każdy, kto ma odwagę krytycznie wypowiedzieć się na temat homoseksualistów, staje się tarczą strzelniczą. Przypadki prof. Pawłowicz, poznańskich naukowców z Akademickiego Klubu Obywatelskiego, ks. Oko, a wreszcie Lecha Wałęsy są aż nadto wymowne.
(...) Ktoś z sympatyków ruchu LGBT (z ang. Lesbian, Gays, Bisexuals, Transgenders, czyli lesbijki, geje, biseksualiści i transwestyci) wyznał bez ogródek na internetowym forum, "że ks. Dariusz Oko, który był w programie «Tomasz Lis na żywo» powinien być leczony psychiatrycznie. Nie wiem, jak można do telewizji zapraszać człowieka tak zacofanego, któremu z pyska toczyła się piana. Szkoda, że nie byłem na widowni, bo dostałby z otwartej pięści w pysk za mówienie, że geje to pedofile, a homoseksualistów się leczy!!! (Sorrka, ale łagodniej napisać się nie dało!)". Wpisów utrzymanych w podobnej poetyce były setki. Tak wygląda tolerancja ze strony homoseksualistów w praktyce.
"W Polsce narasta przemoc, która próbuje wypchnąć normalny dialog poza przestrzeń publiczną - mówił w niedzielę w Krakowie Janusz Palikot. Przywołał incydenty w Nowym Sączu, podczas których został oblany wodą, a jego spotkanie z kupcami zostało zakłócone.(...)"
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,91446,13781761,Pali...z2REAAqNDQ
info o filmie:
"Kim naprawdę są przedstawiciele środowisk homoseksualnych?
Czy rzeczywiście są to wrażliwi, subtelni i tolerancyjni „kochający inaczej", czy może jednak ludzie, którzy nie akceptują osób myślących inaczej niż oni, wulgarnie atakujący zwolenników tradycji.
Publikujemy film przedstawiający zajścia z Brazyli, dokumentujący sposób w jaki „piewcy tolerancji" potraktowali młodych katolików."
"Wierni przerwali kazanie i wyszli z kościoła" - takie były tytuły nt incydentu w czasie kazania Ks. Małkowskiego w Poznaniu 15 III 2014r.
Zachęcony sensacyjnymi medialnymi doniesieniami wysłuchałem kazania do końca, chociaż porywające to ono nie jest. A nagłośniona przez niektóre media reakcja "wiernych"? Wydaje mi się, że jakiś upolityczniony Leming (chociaż podobno Lemingi są z natury apolityczne, nawet gdy mieszają się do polityki - taka ich przewrotność) nie lubi nawoływania do Krucjaty Modlitwy w intencji Ojczyzny i niegrzecznie (i nieskutecznie) przerwał zawartą w nauce Ks Małkowskiego zachętę. Czy oklaski były dla Księdza czy dla tego Leminga, trudno orzec. No, ale nie od dziś "światła część społeczeństwa" walczy o wykluczenie z kościelnych ambon wszelkich wezwań do modlitwy w intencji Ojczyzny, bo to w/g nich politykowanie. Ale za nich jeszcze można sie przecież modlić...