Liczba postów: 303
Liczba wątków: 131
Dołączył: 02.01.2011
Reputacja:
23
Flis Stanisław i Krawczyk Bolesław - zginęli śmiercią żołnierza frontowego w 1944r. (za: Maria Dębowczyk "Ofiary wojny i okupacji z Bychawy i regionu (1939-1944)" Bychawa 1997, str 53).
Łyś Stanisław - zginął z rąk NKWD w październiku 1944r. ( Jesień 1944r w Zaraszowie).
Śliz Edward - żołnierz poborowy, zginął w 1939r pod Kockiem.
Śliz Andrzej (lat 10) i Śliz Janina - Zginęli w 1944r. Niemcy wrzucili granat do piwnicy w której się ukrywali.
Gąder Kazimierz - posądzony niesłusznie o kradzież został rozstrzelany przez Niemców.
Łagoda Józef, Sionkowski Władysław i Szyszkowski Franciszek - żołnierze Wojska Polskiego.
Raciborski Mieczysław (lat 12) - zginął pod gąsienicami czołgu w 1944r.
Zamordowani w Pustkowie k/Dębicy w oddzielnym wątku.
Niewiele tych informacji, może ktoś wie więcej i napisze.....
Liczba postów: 303
Liczba wątków: 131
Dołączył: 02.01.2011
Reputacja:
23
Z archiwum Szkoły Podstawowej w Zaraszowie.
Wspomnienia spisywane przez uczniów w 1978r. na polecenie ówczesnego Dyr. Witolda Milanowskiego.
Dziękuję P. Dyr Bożenie Koziej za udostępnienie.
Władysław Sionkowski
Urodził się w 1916 r w Kol. Zaraszów w rodzinie Wojciecha i Antoniny .
Ukończył 6 klas Szkoły Podstawowej w Zaraszowie. Potem przez 2 lata chodził do Szkoły Rolniczej w Bychawie.
Mając 22 lata na wiosnę został powołany do czynnej służby wojskowej w Chełmie.
Właśnie tam zaskoczyła go wojna. Początkowo w kampanii wrześniowej jednostka, w której walczył stawiała dzielnie opór okupantowi. Niestety trwało to bardzo krótko , potem była tylko ucieczka , ucieczka.
Ślad po nim urywa się w miejscowości Sarny. Tam właśnie podczas nalotu somolotów niemieckich rozstał się ze swoim kolegą (Józefem Grelakiem /1.)
Zginął prawdopodobnie w 1940 r na Ukrainie od kul hitlerowskich. A tak bardzo pragnął wrócić do domu, uściskać matkę , ojca, przytulić do siebie swoją jedyną siostrę Józię /2. i swoich braci : Olka, Stefana, Józefa.
Historię jego krótkiego życia opowiedziała mi moja babcia J. Reszka .
-Bożena Reszka –Uczennica klasy 7 /3.
/1. w 2001 r ś.t.p , który z wojennej tułaczki powrócił do domu i osiedlił się w Kol. Zaraszów
/2. Józefa Reszka z domu Sionkowska , żona Bolesława , matka Mieczysława ,(mojego Taty), a moja Babcia
/3. obecnie Bożena Koziej ,żona Jana Kozieja
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 5
Dołączył: 24.08.2013
Reputacja:
11
Dział dotyczy Zaraszowa, ale temat mi idealnie pasuje. Jeżeli admin uważa inaczej to proszę o odpowiednie przesunięcie tematu.
W styczniowym Głosie Ziemi Bychawskiej jest artykuł o szpitalu w Bychawie, a w nim wzmianka o zamordowanym dr Kazimierzu Maju.
http://bychawa.pl/images/stories/2016/ga...r272_1.pdf
W celu poszerzenia informacji o nim, załączam poniżej cytat z książki "Zmierzch Gałęzowa" Konstantego Rostworowskiego str. 240:
"Doktor Maj²⁷⁸, kierownik tego szpitala, ze strachu przed Niemcami nazajutrz telefonuje do Gestapo w Lublinie i oświadcza, że ma ciężko rannego partyzanta i pyta, co ma dalej robić. Mamy dobry wywiad, więc wkrótce cała treść rozmowy jest nam znana. Kamolę przenosimy do Zakrzówka, do miejscowego szpitala, skąd po sześciu tygodniach wychodzi. Pozostaje jednak inwalidą, kulejąc na jedną nogę. Doktor Maj ponosi zasłużoną karę.
Przypis
²⁷⁸ Kazimierz Maj - lekarz wysiedlony z Bydgoszczy. Był dyrektorem szpitala w Bychawie do 1943 - do czasu, kiedy został zastrzelony. Przyczyną miało być to, że wydał Niemcom partyzanta leczonego w szpitalu. Gdy potem wyjaśniano tę sprawę, okazało się, że on tylko dzwonił do kogoś z konspiracji z prośbą, by zabrali tego partyzanta ze szpitala przed jutrzejszą kontrolą niemiecką."
oraz notę biograficzną zaczerpniętą z Archiwum Państwowego w Toruniu:
https://www.archivesportaleurope.net/ead...35_SLASH_0
"Kazimierz Maj urodził się 3 marca 1883 r. W Starogardzie Gdańskim. Był synem lekarza Ignacego Maja i Heleny ze Szturmowskich. W 1892 r. rozpoczął naukę w Gimnazjum Starogardzkim, które ukończył w 1901 r. zdając pomyślnie egzamin maturalny. Podczas nauki w gimnazjum K. Maj został członkiem tajnego Towarzystwa Filomatów, którego jednym z zadań było wychowywanie młodzieży w duchu polskości. W 1901 r. rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Wrocławskim, które kontynuował do roku 1905. W czerwcu 1905 r. przeniósł się na wydział medycyny na Uniwersytecie w Monachium, który ukończył w 1907 r. uzyskując dyplom lekarza. W 1908 r. uzyskał doktorat z zakresu medycyny za pracę poświęconą schorzeniom ucha zatytułowaną "Über die Chondrome des aüsseren Ohres nebst einen casuistischen Beitrag" /Posen 1908/. W latach 1907-1910 pracował jako lekarz w Śmiglu Wielkopolskim. W 1910 r. objął po zmarłym ojcu praktykę lekarską w Starogardzie Gdańskim. Podczas pobytu w Starogardzie K. Maj rozwinął aktywną działalność propolską, do której zaangażował m.in. swoją matkę /stała ona na czele polskiego Towarzystwa św. Wincentego a Paulo/. Za tą działalność spotkały go represje ze strony władz niemieckich, które usunęły K. Maja m. in. z Kasy Chorych. Z chwilą wybuchu I wojny światowej K. Maj został wcielony do armii niemieckiej. Służbę wojskową odbył na froncie wschodnim jako lekarz starogardzkiego pułku piechoty. Po zajęciu Wilna przez wojska niemieckie, został jednym z lekarzy Komendantury miasta. W okresie 1916-1918 K. Maj nawiązał liczne kontakty z przedstawicielami inteligencji polskiej w Wilnie, wspomagał finansowo polskie szkolnictwo na terenie miasta. W 1918 r. został członkiem Komisji Organizacyjno-Rewindykacyjnej Uniwersytetu Wileńskiego. Po utworzeniu oddziałów gen. Dowbór-Mościckiego wstąpił do armii polskiej. W lutym 1919 r. otrzymał przydział do Dywizji Strzelców Litewsko-Białoruskich, stacjonującej w Ostrowiu, a następnie w Białymstoku. Od stycznia do czerwca 1920 r. przebywał w Mińsku w sztabie gen. Szeptyckiego /jako lekarz/. Latem 1920 r. /już w randze majora/ został przeniesiony na Pomorze, gdzie otrzymał przydział do Szpitala Garnizonowego w Grudziądzu. Do Grudziądza przeniósł się wraz z żoną - Teodorą Kończa, z którą zawarł związek małżeński w roku 1918. W 1921 r. został lekarzem naczelnym miejskiego żłobka dla niemowląt. Podczas pobytu w Grudziądzu /1920 -1959/ K. Maj rozwinął szeroką działalność na polu zawodowym i społecznym. Był jednym z założycieli Towarzystwa Lekarskiego w Grudziądza i jego wieloletnim prezesem. Od 1907 członek Ligi Narodowej na Pomorzu, później jeden z głównych działaczy Stronnictwa Narodowego /we wrześniu 1928 przewodniczył zjazdowi organizacyjnemu SN na woj. Pomorskie/. Od 1930 r. prezes SN na miasto i powiat grudziądzki, członek Rady Naczelnej. W 1929 r. z ramienia SN został członkiem Rady Miejskiej w Grudziądzu. Współtwórca i wieloletni prezes Związku Obrony Kresów Zachodnich w Grudziądzu. Ponadto K. Maj był aktywnym członkiem Związku Filomatów Pomorskich, Towarzystwa Czytelni Ludowych /czasowo pełnił funkcję skarbnika, a następnie prezesa/, Polskiego Związku Zachodniego, Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego oraz PCK i Ochotniczej Straży Pożarnej w Grudziądzu. Pisał artykuły o tematyce turystycznej, był jednym z inicjatorów wydania grudziądzkiego numeru "Ziemi" /1925 nr 5/. W którym opublikował artykuł "Grudziądz jako ośrodek turystyczny Pomorza Zachodniego". Działając jako członek Towarzystwa im. Piotra Skargi, był gorącym propagatorem zwalczania alkoholizmu i podnoszenia poziomu sanitarnego na terenie miasta Grudziądza. Brał udział w I Zjeździe Niepodległościowców b. Dzielnicy Pruskiej, odbywającym się w Poznaniu w roku 1934. Przez cały okres międzywojenny był czynny zawodowo jako lekarz miejski i lekarz prywatny. W 1939 r. został przydzielony jako lekarz-internista do pociąga sanitarnego w Toruniu. Pod koniec września dostał się pod Łowiczem do niewoli niemieckiej. W obozie jenieckim przebywał do stycznia 1940 r. w Łowiczu, a następnie w Łodzi. Ponieważ K. Maj w Grudziądzu był poszukiwany przez Selbschutz, po zwolnieniu z obozu jenieckiego przeniósł się do Lublina gdzie podjął pracę jako lekarz w szpitalu dla polskich jeńców wojennych.. Pod koniec 1940 r. przeniósł się do Bychawy /pod Lublinem/ gdzie objął kierownictwo szpitala wiejskiego. Na stanowisku tym pracował do swojej śmierci tj. do dnia 15 IX 1943 r. Zginął zamordowany w nieznanych bliżej okolicznościach."
Pozdrawiam.
300sl
Liczba postów: 465
Liczba wątków: 197
Dołączył: 31.12.2010
Reputacja:
11
Miejsce bardzo stosowne. Historia Bychawy i Zaraszowa jest tak bliska, jak odległość dzieląca ( 4 100 m.). Obecnie Bychawę podziwiamy głównie przez szyby samochodu. Ale jeszcze nie tak dawno człowiek szedł "z buta" lub z butami i spacer po Bychawie trwał dłużej niż podróż do, a nawet do i z.
"When power of love overcomes love of power, world will know peace." Bob Marley
Liczba postów: 303
Liczba wątków: 131
Dołączył: 02.01.2011
Reputacja:
23
Ad historia dr Maja.
Dociekliwym polecam lekturę książki "Zmierzch Gałęzowa" Konstantego Rostworowskiego, w jej części dotyczącej działalności partyzanckiej autora. Przy lekturze tej części książki proponuje policzyć i porównać ilość zabitych przez partyzantów złodziei i bandytów oraz kolaborantów (Polaków grabiących innych i tych współpracujących z okupantem) z ilością zabitych okupantów czyli Niemców.
Dysproporcje są szokujące.
Pojawia się pytanie z kim oni właściwie walczyli?
Może to tylko takie przedstawienie sytuacji(?) i może wpływ na nie miał fakt, że p. Rostworowski pisał swoje wspomnienia mieszkając w Niemczech?
Może...
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 5
Dołączył: 24.08.2013
Reputacja:
11
Nie doszukiwałbym się w tym opisie drugiego dna. Wojna ma to do siebie, że pojawiają się wszelkiej maści cwaniacy. Jedni są bandytami, inni spekulantami (to też są bandyci, ale w białych rękawiczkach).
Odruchem samozachowawczym oddziałów partyzanckich, jest zabieganie o zaufanie społeczności lokalnych. Ludzie będą dbać o nich, jeśli oni będą dbać o ludzi, a nie da się walczyć z okupantem bez poparcia mieszkańców. Mamy tego bardzo dobry przykład na Krymie. Większość mieszkańców to Rosjanie, których przodkowie zostali zasiedleni przez cara. Tam ruch oporu nie ma czego szukać.
Pozdrawiam.
300sl
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 5
Dołączył: 24.08.2013
Reputacja:
11
Kontynuując wątek dr. Maja, poniżej załączam zdjęcia jego nagrobka z cmentarza w Bychawie, oraz fragment z książki pt. "Dzieje Bychawy"
"Dzieje Bychawy" str. 188:
"W 1940 r. przybył tu dr Kazimierz Maj - lekarz wysiedlony z Bydgoszczy. Objął nadzór nad szpitalem i pracował w nim do 16 września 1943 r., kiedy został zastrzelony przez pewnego osobnika. W tym miejscu należałoby sprostować błędną opinię o okolicznościach tego zabójstwa. Do dziś krąży krzywdząca wersja, że dr Maj wydał Niemcom przebywającego w szpitalu rannego partyzanta⁵. Według oświadczenia żyjącego Tadeusza Sowy ps. "Spartanin", byłego dowódcy oddziału partyzanckiego AK, ranny partyzant, którego nazwiska nie pamięta, pochodził z jego oddziału. Dr Maj po udzieleniu pomocy lekarskiej prosił "Spartanina", by w nocy zabrał rannego, gdyż spodziewa się kontroli niemieckiej, tak też się stało. Jednocześnie tenże twierdzi, że sprawca zabójstwa dr. Maja nie był ani partyzantem, ani nie pracował w podziemiu.
Przypis.
⁵Oświadczenie Tadeusza Sowy ps. "Spartanin", dowódcy oddziału partyzanckiego AK, w posiadaniu autora."
Pozdrawiam.
300sl
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 5
Dołączył: 24.08.2013
Reputacja:
11
20-03-2016, 23:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2016, 16:56 przez 300sl.)
W nocy z 23 na 24 czerwca 1943 r. rozpoczęła się tzw. Aktion Werwolf (Akcja Wilkołak). Była to pacyfikacja Zamojszczyzny, mająca na celu wysiedlenie wszystkich Polaków i zasiedlenie tych terenów Niemcami. Poniżej linki do poszerzenia wiedzy:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_Werwolf
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lebensraum
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pacyf...36343.html
Część osób wysiedlonych trafiła do Lublina na Majdanek.
Na cmentarzu w Bychawie, jest mogiła poświęcona więźniom Majdanka z Aleksandrowa. Są to właśnie osoby wysiedlone w Akcji Wilkołak.
Poniżej tabela wysiedlonych, którzy zmarli w Bychawie w 1943 roku. Na żółto, podświetlone są osoby wymienione na tablicy nagrobnej. Danych z KL Majdanek nie jestem na 100% pewny.
W tym zbiorowym grobie, pochowanych jest 17 osób (tak wynika z opisu). Oprócz nich, w szpitalu w Bychawie, zmarło jeszcze kilkanaście osób. W sumie doliczyłem się 31 wysiedlonych, ale mogłem kogoś pominąć. Gdzie pochowani są pozostali? To w sumie 14 osób, które teoretycznie też powinny być pochowane w mogile zbiorowej. Jest jeszcze jedna taka mogiła w Bychawie tylko ja o niej nie wiem? Kolejne pytanie jakie mi się nasuwa, to dlaczego znaleźli się w bychawskim szpitalu? Podejrzewam, że do szpitala trafili z powodu tyfusu, ale czy na pewno? Wiem z opowiadań, że ks. Puczyński ratował z Majdanka dzieci chore na tyfus. Może przy okazji i inni na tym mogli korzystać?
Pozdrawiam.
300sl
|