Wystąpiły następujące problemy: | |||||||||||||||
Warning [2] Undefined variable $unreadreports - Line: 59 - File: global.php(961) : eval()'d code PHP 8.2.27 (Linux)
|
![]() |
O Wani, bimbrze i Zaraszowie. - Wersja do druku +- Zaraszów Forum (https://zaraszow.pl) +-- Dział: Historia Zaraszowa (https://zaraszow.pl/forumdisplay.php?fid=32) +--- Dział: Zaraszowskie legendy (https://zaraszow.pl/forumdisplay.php?fid=82) +--- Wątek: O Wani, bimbrze i Zaraszowie. (/showthread.php?tid=1031) |
O Wani, bimbrze i Zaraszowie. - Jurek - 01-04-2013 ![]() W styczniu 1945 r front ruszył a wraz z nim ruszyło lotnisko z obsługą. Co jakiś czas przychodziły kartki od znajomych, często z tragicznymi wieściami o śmierci tych, którzy tak niedawno Zaraszów odwiedzali. Pamięć powoli gasła.. Ale gdzieś wiosna 1946 r. a może wcześniej, we Wsi zaczęła pojawiać się Zjawa. Ci który widzieli ją z bliska mówili, ze to „wypisz wymaluj” Wania, który wcześniej bimbru pilnował. Widać zginęło się nieborakowi, tłumaczyli, a że pewnie niechrzczony to duszy błąkać się po świecie przyszło. Dobrze że przywędrował do Zaraszowa, mówili ludzie, to dobrze o naszej gościnności świadczy, a i Zdrowaśki za dusze nikt nie pożałuje. Ale, że Wania sołdat przykładny i obowiązkowy był, to i po śmierci czuł się w obowiązku pilnować bimbru. Nie żeby popijał, nic z tych rzeczy, był przecież Duchem, ale zawsze wyczuł gdzie pędzą i tam się zjawiał i pilnował. Jak wcześniej z pepeszą przechadzał się w tę i z powrotem. I ta obowiązkowość Wani nieszczęście na wieś sprowadziła, bo Milicjanty szybko sprawę odkryły i Wani nie szanując, bez pardonu każdą produkcje konfiskowały i jeszcze mandaty i kolegia kazały płacić. I tak produkcja powoli zanikła, dorobek całych pokoleń przepadał nie przekazywany młodszym. Podobno nawet mniej pobożni gospodarze modlili się za Wanie, żeby jego Dusza odpoczynek wieczny znalazła i coby ludzi będących w potrzebie nie dekonspirował. Daremnie. Kilku chciało nawet na Msze za Dusze Wani dawać, ale proboszcz czuł w tym ubecki podstęp i delegacje przegonił. Dopiero po przemianach ustrojowych proboszcz Msze odprawiał i od tamtej pory nikt Wani we wsi nie widział. Teraz sytuacja powoli się stabilizuje, ale co mądrzejsi, doświadczeniem przykrym nauczeni, podpowiadają, że za Dusze Wani trzeba się dalej modlić, bo nigdy nic nie wiadomo... Autor © Zaraszychora Starszy RE: O Wani, bimbrze i Zaraszowie. - general - 08-04-2013 Faktem jest, że taka ścieżka autentycznie wydeptana przez ruskich była i służyła ludziom do lat siedemdziesiątych. Zdaje się że było osiem ziemianek w którym przebywali robotnicy, (chyba chodzi o personel techniczny) natomiast inni np: piloci lekarze, oficerowie kwaterowali po domach. Wiem że kuchnie mieli u jednego z gospodarzy w Holwegówce. Podobno ruskie dobre konserwy miały, które chętnie wymieniały na bimber, trunek ten był u nich bardzo ceniony. (We wspomnieniach rozmówca stwierdził że cyt:."Ruskie za tym bimbrem to tak jak kot za mlekiem"). ![]() |