(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-03-2011, 0:29 przez Krzysztof.)
W:
Maria Dębowczyk, Ofiary wojny i okupacji z Bychawy i regionu (1939 – 1944), Bychawskie Towarzystwo regionalne, Bychawa 1997, str 67 – 68.

ODDZIAŁ PARTYZANCKI AK "SPARTANIN"

Oddział ppor. rez. Jana Tadeusza SOWY - "SPARTANINA", "SARMATY" powstał na terenie Bychawy już na przełomie 1939/40 roku jako 10 osobowy oddział zbrojny, mający na celu walkę z okupantem. Skupiał żołnierzy rozproszonej w pierw­szych miesiącach wojny armii i borykał się z brakiem broni i amunicji. Dowódca i or­ganizator oddziału był zmuszony ukrywać się w okolicznych wsiach i zmieniać miejsca postoju, ponieważ zarówno on, jak członkowie jego rodziny byli poszukiwani przez Niemców. Jeden z jego podkomendnych, już nieżyjący Jan Czapla ps. "CZARNY", wspomina w pozostawionym przez siebie pamiętniku, ze składał przysięgę wierności na ręce "Spartanina", a potwierdzają to także inni2•
Jednak pod wpływem licznych aresztowań i niebezpieczeństwa zdekonspirowania oddziału, a zwłaszcza gdy został aresztowany ojciec Tadeusza Sowy, oddział praktycz­nie przestał istnieć.
Zorganizował się od nowa wiosną 1943 roku, liczył wówczas 20 osób, wywodzących się spośród "spalonych" lub zagrożonych aresztowaniem z okolicznych placówek AK. Był oddziałem lotnym, który przeprowadzał akcje sabotażowe i organizował, niekiedy wręcz brawurowe wypady na wroga. Są tez dowody i ustne potwierdzenia, ze w od­dziale prowadzone było również szkolenie bojowe, nie tylko jego oddziału, ale również partyzantów z innych grup współpracujących, m.in. od "Nerwy" (Wojciech Ro­kicki).
Oddziały lotne działały głownie na terenie zamieszkałym przez ludność wiejską, często zmieniając swoje miejsce zakwaterowania i przechowywania sprzętu oraz amu­nicji. Narażone były na duże ryzyko natknięcia się na oddziały niemieckie, tym bar­dziej ze okupant miał w terenie swoich konfidentów. Zdarzało się tez, niestety, ze powstające spontanicznie bandy rabusiów napadały na gospodarstwa wiejskie i uprzednio upatrzone sklepy, podając się za partyzantów, co tez stanowiło zagrożenie dla oddziałów lotnych, które mogły paść niesłusznie ofiarą zemsty ludności. Ponadto odkrycie czy nawet tylko podejrzenie, ze w danej wsi i okolicy działa oddział lotny mogło spowodować represje okupanta wobec miejscowej ludności, czego konkretne przykłady można podać z Bychawy, Zaraszowa, czy Starej Wsi, którą dotknęła trzy­krotna pacyfikacja - konsekwencja działalności partyzantów z AK i BCh.
Na terenie Bychawy i w ogóle dawnego powiatu lubelskiego współdziałały ze sobą, zwłaszcza od roku 1943, oddziały partyzanckie o różnych orientacjach politycznych, choć czasem dochodziło tez miedzy nimi do konfliktów. Krzyżowały się tu rajdy par­tyzanckie oddziału Jacuniaka ps. "MŁOT", oddziału Wojciecha Rokickiego ps. "NERWA", oddziału Aleksandra Sarkisowa ps. "SZARUGA". Żołnierze przecho­dzili - czy to zgodnie z rozkazem czy na własna prośbę - z jednego oddziału do drugiego. Wspomniany wyżej "Czarny" rozpoczynał partyzancką drogę od "Spartani­na" w miejscu jego postoju w Zdrapach, wsi podbychawskiej, potem związał się z "Nerwą", by zakończyć ją w oddziale szarugowców.
"Zbieramy się w lesie Gałęzów o umówionej godzinie ( ... ) mamy tylko karabiny, pary pistoletów, nie mamy broni maszynowej ( ... ) Po paru dniach bierzemy z majątku 2 wierzchowce i wóz taborowy. Jedziemy do kwatery do kol Skrzynic, tam mają dołączyć do nas ludzie od "Szarugi". Było ich 20, kwaterowali w Tuszówku. Nie okazali jednak ostrożności, tymczasem Niemcy szli ich śladem."4 W wyniku wspólnego starcia z Niemcami zginęło kilku szarugowców.
Częste były nie tylko wspólne wypady na Niemców, ale i akcje aprowizacyjne na posterunki niemieckie, w celu zdobycia broni i zarekwirowania żywności, sprzętu czy koni z majątków, pozostających pod administracją okupanta. Wspólnie rozprawiano się z bandami rabusiów.
"Ruszamy w kierunku Bychawy. Dochodzimy do Olszowca, gdzie krążymy przez 2 tygodnie bez żadnego zadania ( ... ) Część oddziału poszła w innym kierunku. Mijamy Bychawę, gdzie stał w szkole silny garnizon wermachtu. Było nas tylko 14, był z nami pchor. Janota ( ... ). Dochodzimy do cmentarza, gdy patrol daje znać, ze na szosie dzie­je się coś niedobrego, chyba są tam Niemcy. Tamci nas spostrzegli i dali do nas ognia. Byliśmy pewni, ze to Niemcy i zaczęliśmy się wycofywać, zwłaszcza ze na odgłos strze­laniny zaczęto nas ostrzeliwać z kierunku szkoły. Uciekliśmy. Potem okazało się, ze to banda Zęba przyjechała do Bychawy rabować sklepy ( ... ) W jesieni [1944] w Bycha­wie zaczęły się tworzyć bandy rabunkowe. Ludzie zwracali się o pomoc do partyzantów ( ... ) Taki meldunek przyszedł na ręce "Nerwy", że grasuje banda Bednarskiego. Przyjechaliśmy z 12 ludźmi do miasta, czekał na nas "Spartanin" ze swoimi ludźmi" ... 5 Z dalszej relacji dowiadujemy się, ze "Nerwa" i "Spartanin" odkryli kryjówkę rabusiów, na trzech z nich wydano i wykonano wyrok śmierci w majątku Podzamcze k.By­chawy, czwartym rozstrzelanym był szef Arbeitsamtu i prześladowca miejscowej młodzieży.
Na początku sierpnia 1943 roku "Spartanin" rozłożył obóz w lasach w okolicy Krzczonowa 6• Oddział posiadał 8 koni wierzchowych, na których partyzanci wjeżdżali do okolicznych wsi, co podniosło miejscowe nastroje i nasunęło przypuszczenie, ze pojawiły się w okolicy oddziały polskiej kawalerii.
11 sierpnia tegoż roku doszło do starcia miedzy oddziałem "Spartanina" a żandarmeria niemiecką w Jabłonnej, pow. lubelski.
15 sierpnia dowódca "Spartanina" wraz z 11 partyzantami kieruje się przez Kozice, Piaski, Emilianów i Minkowice w strony Lubartowa. W Minkowicach w wyniku rozbi­cia obozu Baudienstu zdobyto 2 karabiny, 2 płaszcze niemieckie, zaopatrzono się w żywność i koce.
Niemcy, jak się okazało, już od dawna byli na tropie leśnych. Zwłaszcza rzucały się w oczy trudne do ukrycia wierzchowce. W okolicy Garbowa oddział pozbył się koni, doszedłszy do wniosku, ze pieszy pluton ma większe szanse przemieszczania się.
W okolicy Tomaszowie natknięto się na zasadzkę niemiecką obsadzoną przez wła­sowców. "Spartanin" rozkazał swoim ludziom wycofać się za wzgórek. Bieg tyralierą, pod ogniem nieustającej serii z karabinów maszynowych, uchronił ich od śmierci.
Niemcy jednak nie dali za wygraną. Penetrowali okoliczne lasy, zarośla i patrolowali szosę. Natrafili na zbrojny oddział Żydowski, co na krótko odciągnęło ich uwagę od "Spartanina". Tymczasem oddział maszerował bez odpoczynku w lasy kozłowieckie. Rano 16 (117) sierpnia dotarł w okolice Nasutowa.
"Przez dwie doby, zmęczeni i niewyspani nie ruszaliśmy się z miejsca. Odpoczywaliśmy. Żywności mieliśmy trochy ze sobą ( ... ) ale nie mieliśmy zapasowej bielizny, tylko tyle co na sobie, dzień i noc w ubraniu przez pary tygodni, byliśmy brudni, w ubraniach nie brakowało insektów ( ... ) kilku nie miało butów, chodzili boso. Zawszone koszule trzeba było wrzucić do ognia. ( ... ) 13 ludzi z rozkazu dowódcy udaje się do Nasutowa po aprowizację. W drodze powrotnej natknęli się na dwie furmanki załadowane żandarmerią. Walka trwała 2 i pół godziny. Zginęli partyzanci "Niedźwiedź" - był to lejtnant sowiecki, który ociekł z niewoli niemieckiej i dołączył do oddziału jeszcze w Bychawie oraz "CIĘCIW A" - rodowity bychawianin, otrzymał dwie serie z karabinu, żył jeszcze trzy godziny, ( ... ) prosił, żeby pomścić jego śmierć ( ... ) umierał jak prawdziwy żołnierz, oddal swoją broń, nas pożegnał ( ... ) Spełniłem dług Ojczyźnie - to były jego ostatnie słowa."7
Tego dnia przysłano dla oddziału z obwodu komendy AK bieliznę i angielski na­miot zrzutowy 20 osobowy. Oddział musiał zmienić miejsce, gdyż Niemcy przeczesy­wali okolicę i okrążali partyzantów coraz ciaśniejszym pierścieniem. Był teraz licz­niejszy (20 os6b), gdyż dołączyli do niego chętni wrażeń, choć niewyszkoleni młodzi chłopcy z okolicy.
Tylko zdolnościom taktycznym dowódcy "Spartanina" zawdzięczać należy, ze oddział wydostał się z kotła, kierując się następnie w dawne miejsce postoju - lasy krzczonowskie, przy trakcie Pamięcin-Krzczonów. Po drodze zatrzymywał siy krót­ko w Mełgwi, kol. Bystrzejowice i Majdanie Kawęczyńskim.
We wrześniu 1943 roku "Spartanin" w liczbie 30 partyzant6w stoczył walkę z Niem­cami w lesie krzczonowskim, w wyniku której uległ rozproszeniu, na krótko, bo już w październiku uformował się ponownie. Dowódca rozlokował swoich ludzi głównie we wsiach Zdrapy, Bychawka i Wierciszów.
Powrót w okolice Bychawy, dobra znajomość terenu i ludzi, lepsza możliwość zaprowiantowania - wszystko to umożliwiło Tadeuszowi Sowie zorganizowanie w grudniu 1943 r. tzw. drugiego oddziału "Spartanina" ("Sarmaty"), którego najwyższy stan osobowy wynosił 60 (przypis 9•)
W lutym (28) 1944 roku policja granatowa w Bychawie, której posterunek mieścił się w centrum miasta, aresztowała 3 osoby i osadziła je tymczasowo w miejscowym aresz­cie. Na pomoc aresztowanym pospieszył "Spartanin", "który zablokował policjantów na posterunku, rozbił areszt i uwolnił aresztowanych. Z pomocą do Bychawy spieszyła także zmobilizowana placówka BCh z Krzczonowa, której oddział dotarł do Olszowca, po czym zawrócił, dowiedziawszy się, że aresztowani zostali już uwolnieni" l0.
"Spartanin" istniał do maja 1944 roku, kiedy to na rozkaz Inspektoratu Rejonowe­go AK "Lublin" został rozwiązany. Nie wziął więc udziału jako zorganizowany oddział w słynnej akcji "BURZA", koncentrującej oddziały partyzanckie wchodzące w skład 8. pułku piechoty AK na Lubelszczyźnie. Całością dowodził dowódca 8. pułku piechoty AK kpt "MŁOT" - Konrad Schmeding, rozstrzelany potem w grudniu 1944 roku za swoją AK-owską działalność.
Niektóre opracowania określają przyczyny rozwiązania "Spartanina" jako "karnie rozwiązany" 11. Chodziło o to, że wbrew rozkazowi komendantury rejonowej, oddział nie przemieścił się na wschód. W meldunku Nr 174 (z maja 1994 r.) komendanta obwodu Lublin-powiat do Inspektoratu Rejonowego "Lublin" w tej sprawie czytamy w punkcie 4 wyjaśnienie: "powód, dla którego ob. "Spartanin" nie odmaszerował z oddziałem do rejonu II na wschód powiatu leży w niedokładnym zrozumieniu rozka­zu przez kpr. "Sarmaty", wydanego mu przez ob. "Młota", "Sarmata" przed odmar­szem na wschód miał otrzymać broń maszynową. Ponieważ broni tej nie otrzymał, więc nie odmaszerował. Sprawa ta wymaga wyjaśnienia ze strony ob. Młota" ( ... ), Na mnie ob. "Sarmata" zrobił wrażenie bardzo dobre i pracującego z poświęceniem żołnierza". Podpisał "Jar" [Stanisław Piotrowski] 12,
Przytoczony fragment wyjaśnia choćby częściowo, okoliczności rozwiązania "Spar­tanina". W wyżej cytowanym meldunku napotykamy również znaczące zdanie tyczące dowódcy "Spartanina": "będąc zamożnym z domu, gros wydatków na potrzeby oddziału pokrywał gotówka własną" 13. (Ojciec Tadeusza Sowy - "Spartanina" był właścicielem cegielni w Bychawie.)
A oto bliższe dane o organizacji i składzie osobowym "Spartanina", stanowiącego IV pluton partyzancki AK [IVOP8] obwodu Lublin-powiat i działającego łącznie, z krótkimi przerwami przez okres ok. dwu lat, od wiosny 1940 roku jako oddział lotny SZP i potem, od przełomu maj/czerwiec 1943 roku do maja 1944 jako oddział AK. Na początku maja 1944 r został rozwiązany i wyłączony ze zgrupowania OP 8, a na­stępnie przekształcony w oddział łącznikowy obwodu Lublin-powiat, jego zaś dowódca ppor. Tadeusz Sowa przeszedł do dyspozycji komendanta ww. obwodu (rejon V:
Niedrzwica Duża-Piotrowice-Bychawa). Pełnił funkcję oficera łączności tego obwo­du i dowódcy niewielkiego oddziału łącznikowego.
W tym czasie przewinęło się przez oddział od 12 do 100 partyzantów AK, współpracujących w drugim okresie działalności z placówkami BCH i AL rozsianymi w oko­licy Bychawy - we wsiach Zaraszów, Olszowiec, Wola Duża, Krzczonów, Stara Wieś i in. Straty osobowe oddziału wynosiły 6 partyzantów.
Skład osobowy i stan posiadania
(...)


Jak podają niektóre publikacje z oddziału "Spartanina" po jego rozwiązaniu przeszło do "Szarugi" [Aleksander Sarkisow] 16 partyzantów l4• Jednym z nich był zawo­dowy oficer artylerii ps. "JANOTA" [Stefan Jankowski], który w "Spartaninie" był zastępcą dowódcy. Zanim wstąpił do partyzantki był podobno uczniem w seminarium duchownym. Również "Szaruga" wyznaczył go na swego zastępcę, choć nie bez pew­nych oporów.
"Chłodny, milczący Janota stanowił przeciwieństwo witalności i energii swego no­wego wodza, więc choć "Szaruga" doceniał jego wojskową wiedzę, obruszał się nieraz na zbytnią ostrożność młodego oficera. ( ... ) ten Janota z uporem trzymający się oko­lic Bychawy do tego stopnia, ze chłopcy śmiać się zaczęli mówiąc, ze zastępca nie czuje się bezpieczny, gdy traci z oczu komin tamtejszej cegielni." 15.
Wraz z odkomenderowaniem partyzantów "Spartanina" do oddziałów "Nerwy" i "Szarugi" przekazano tez pewne zapasy amunicji, broni (prywatne pistolety zatrzymali właściciele), w tym "schmeiser" zdobyty pod Nasutowem, i oprzyrządowanie tj. namioty, płaszcze gumowe, płachty namiotowe. 15 koni oraz 7 wozów oddano właścicielom.
W meldunku nr 174 podpisanym przez "lara" [Stanisław Piotrowski] czytamy: "przed odmar­szem wydałem ludziom porcje żywnościowe i pa­pierosy ( ... ) według meldunku "Sarmaty" ["Spar­tanina"] otrzymał on na utrzymanie oddziału w styczniu hr. 3000 zł ze składek społecznych, za które kupił 2 kożuchy, i 4000 zł w lutym br. z rej­onu] V na wypłaty żołdu i 10 000 zł wypłacił "Sarmacie" jego kuzyn, który przez pewien czas był żołnierzem jego oddziału. Razem 17 000 zł. Pobieżne zestawienie wydatków po­czynionych na potrzeby oddziału od stycznia br. do chwili obecnej dokonane - wyno­si ok. 50 000 zł. Z zasięgniętych informacji wynika, ze "Spartanin" ( ... ) gros wydatków na potrzeby oddziału pokrywał własna gotówką" 16.
Dowódca "Spartanina" po rozwiązaniu oddziału wstąpił do Wojska Polskiego, przydzielony do brygady pancernej brał odział m.in. w bitwie o Janowo 17• Został za to "Rozkazem personalnym nr 135 z 15 września 1944 r. wydalony z szeregów organiza­cji, a jego sprawę przekazano do Wojskowego Sądu Specjalnego 18• Po wojnie mieszkał i pracował w Bychawie, gdzie zmarł 20 stycznia 1995 r., pochowany na miejsco­wym cmentarzu.
W marcu 1945 r. kapitana Tadeusza Sowę odznaczono Krzyżem Walecznych.

Krótki biogram Tadeusza Sowy: urodził się w 1911 roku w Kraśniku. Po ukończeniu gimnazjum i podchorążówki zamieszkał w Bychawie. Z konspiracją związał się przy końcu 1939 roku wstępując do SZP, a następnie został członkiem ZWZ i AK. Bardzo wcześnie "spalony"; jego nazwisko pojawiło się w niemieckim "Okó1niku po­szukiwanych" już w sierpniu 1940 roku. Był organizatorem i komendantem placówki SZP-ZWZ-AK w Bychawie. W maju 1943 roku uformował pierwszy w środkowej Lubelszczyźnie stały oddział partyzancki.
Rozwiązanie swojego oddziału przyjął jako wielką niesprawiedliwość i akt politycz­ny. Przez swoich żołnierzy był uważany za dowódcę rozważnego i sprawiedliwego. 19•

1 Pamiętnik posiada p. Lucjan Świetlicki z Piask k/Lublina.
2 Władysław Zyga ps. "Zaręba" zamieszkały w Chicago USA: "Składałem przysięgę w dolach kola rzeźni w Bychawie, którą odbierał Tadeusz Sowa".
3 Jerzy R. Krzyżanowski "Szpic": "U Szarugi. Partyzancka opowieść". Norbertinum, Lublin 1995, s. 66.
4 Z relacji "Czarnego".
5 Z relacji "Czarnego".
6 Na terenie Krzczonowa i okolic (Olszanki) działał ZWZ, a następnie BCh "Kmiecia" i "Jastrzębia" oraz AL (na podstawie L. Siemion: "Rajdy partyzanckie w Lubelskiem 1943-1944". KA W 1983), s. 121.
7 Według relacji "Czarnego".
8 Komendantem Obwodu AK Lublin był wówczas mjr Jan Roliński.
9 Caban I.: "Okręg AK Lublin" s. 109.
10 Siemion L.: "Czas Kowpakowców". Wydawnictwo Lubelski, Lublin 1981, str. 180. 11 "U «Szarugi,,", str. 144.
12 Caban 1. i Mankowski Z.: "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim", 1939­1944, str. 2.
13 Caban 1.: "Ludzie lubelskiego Okręgu Armii Krajowej", Oficyna Wydawnicza "Czas", Lublin 1995, s. 145.
14 "U «Szarugi»", s. 144.
15 "U «Szarugi»", s. 144-145.
16 Wszystkie dane o organizacji i składzie oraz stanie posiadania oddziału "Spartanina" zaczerpnięto z: Caban I. i Mankowski Z., "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim" 1939-1944.
17 "W wake 0 Polskie Wybrzeże" [w]: "Zolnierz Polski" Nr 12 z dnia 19.03.1948.
18 Caban I.: "Ludzie lubelskiego ... ", str. 174.
19 Tamże, str. 173.