(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2011, 12:11 przez Jurek.)
[Obrazek: mapa_z.jpg]
Sprawdź czy nie mieszkasz na zadupiu...Big Grin


Żona do męża:
- Piszą, że woda podrożała...
- O, wreszcie i abstynentom się do dupy dobrali!


Pewnego dnia nauczycielka wchodzi do klasy i spostrzega, że ktoś napisał na tablicy słowo penis bardzo małymi literami. Odwraca się w poszukiwaniu sprawcy, lecz nikogo nie znajduje. Szybko ściera wyraz i rozpoczyna zajęcia. Następnego dnia wchodzi do klasy i tym razem zauważa wyraz penis napisany większymi literami i znów sytuacja się powtarza, nie znajdując winnych rozpoczyna zajęcia. I tak przez około tydzień, zawsze po wejściu do klasy znajdowała to okropne słowo napisane coraz większymi literami. W końcu pewnego dnia, wchodząc do klasy spodziewała się zostać przywitaną tym samym słowem napisanym na tablicy, jednak tym razem zauważyła napis:
- Im więcej go trzesz, tym większy się staje.

Uwaga, czytać do końca!
PONIEDZIAŁEK:
Muszę zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.
WTOREK:
Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do RPA
nie chciał czekać na mnie godziny. Poleciałem do RPA z
dachu mego biurowca śmigłowcem.
ŚRODA:
Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu.
Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.
CZWARTEK:
Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja tylko 7.
Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie chcieli.
Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka centymetrów.
PIĄTEK:
Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K. Tankują
już od poniedziałku.
SOBOTA:
Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów.Dałem mu w
prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.
NIEDZIELA:
Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się fantastycznie.
PONIEDZIAŁEK:
Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę
Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił kilo
diamentów. Fajny kumpel.
WTOREK:
Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety.
Żadnego międzylądowania.
ŚRODA:
Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna dosłownie. Zmieniłem
wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.
CZWARTEK:
Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale sekretarka zna
tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza. Wszystko. pójdzie w koszty.
PIĄTEK:
Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter. Ten poprzedni
miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi że paznokcie jej przeszkadzają
w pisaniu. Dobrze, ze nie przeszkadzają w czym innym.
SOBOTA:
Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za bardzo
przeszkadza w lataniu.
NIEDZIELA:
Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po tygodniu kieratu. A
może wziąć urlop ???
PONIEDZIAŁEK:
Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensję o 10% - wychodzi, że o
10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na paliwo do BMW nie
starczy ...
WTOREK:
Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.
ŚRODA:
Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że od pół roku nie
dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec z końcem.
CZWARTEK:
Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale najważniejsze, że dali mi
w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się trochę zużyła. Skąd ja wezmę
żółte meble?
PIĄTEK:
Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński. No i trochę
japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku zdała celująco.
Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba po prostu zmienię marmury w
budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty.
SOBOTA:
Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty bankiet z nowym
Zarządem. Zamówiłem TIR trunków. Starczyło. Pójdzie w koszty. A złośliwi
śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg długich lat. Gdy prezesi piją
w gorzelni wódki brak". Owszem z pierwszą częścią się całkowicie zgadzam.
Ale z druga? - Oczerniają na każdym kroku.
NIEDZIELA:
Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.
PONIEDZIAŁEK:
Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową sekretarkę, podobno Rosjanka.
No, kondycję to ona ma ... Tylko że pobiły się z tą Chinką. Nie wiem o co,
przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa ma niestety podbite oko. Trzeba
będzie załatwić L4, i pchnąć ją na plastykę twarzy ... Na szczęście nie
będzie z tym problemu, w końcu jestem szefem
.... Narodowego Funduszu Zdrowia


W oparach absurdu.
1. Bramki w sklepie - mimo że nic nie zwinąłeś, i tak boisz się, że zapiszczą.
2. Babcie - pod blokiem mogą sterczeć dwie godziny, ale w tramwaju pięciu minut nie ustoją.
3. Sprawiedliwość - jazda na rowerze pod wpływem alkoholu: 5 lat, molestowanie seksualne: 3 lata w zawieszeniu.
4. Potrzeba jednej iskry, by spalić las, ale całej paczki zapałek, by rozpalić grilla.
5. Kiedyś będę tak bogaty, że jednorazówką będę golił się tylko raz.
6. Polsat - oglądasz sobie z rodzinką reklamy, a tu nagle film.
7. Polska - tutaj nawet kryzys się nie udał.
8. Bill Gates - okrada go 75% ludzkości, a i tak jest najbogatszy.
9. Podawanie pensji brutto to jak podawanie długości członka wraz z kręgosłupem.
10. Pan Mietek spod trójki nie ma nawet matury, a za piwo zreperuje prom kosmiczny.
11. Leżakowanie w przedszkoszlu - kiedyś kara, a teraz każdy chciałby te 2 h snu w ciągu dnia.
12. Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
13. -Mamo, co to znaczy orgazm? -Ja nie wiem, zapytaj taty.
14. Łacina - jedyny język, w którym nawet "gówno" brzmi mądrze.
15. Nawet, jakby papier toaletowy miał 8 warstw, to i tak złożysz go na pół.
16. A4 - jedyna płatna jednopasmówka na świecie.
17. Najlepszym dowodem na to, że w kosmosie istnieje inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.
18. Tesco - nigdzie indziej nie znajdziesz wody LEKKO NIEGAZOWANEJ za pół ceny.
19. Jerzy Dudek - przypuszczalnie najlepiej zarabiający kibic Realu Madryt.
20. Jak Polacy uniknęli korków na autostradach? Nie wybudowali autostrad!
21. Seks jest jak skok na bungee - dodaje adrenaliny, a gdy pęknie guma, masz przerąbane.
22. Jeżeli trzeci dzień nie chce ci się pracować, to znaczy, że to już środa.
23. Kość piszczelowa - urządzenie do znajdywania mebli w ciemnym pokoju.
24. Polska: jak kupisz mi spodnie, to zrobię ci loda. Azja: jak kupisz mi loda, zrobię ci spodnie.
25. Chleb - zero marketingu, najwyższa sprzedaż.
26. Britney Spears: "Jestem za karą śmierci. Przestępca powinien mieć nauczkę na przyszłość."
27. Egzamin - na korytarzu każdy wmawia ci, że nic nie umie.
28. Szacunek do nauczyciela - istnieje wtedy, gdy uczniowie po usłyszeniu dzwonka pozwalają mu dokończyć wypowiedź.
29. Paradoks seksualny - seks można uprawiać od 15 roku życia, a oglądać - od 18.
30. Okres i wypłata - jedno i drugie jest co miesiąc, a jak nie ma, to znaczy, że ktoś was zdrowo wyruchał.
31. Paradoks Szymborskiej - dla testu napisała maturę, interpretując swoje wiersze - i dostała 60%.
32. Studenci pierwszego roku - spieszmy się ich poznawać, tak szybko odchodzą.
33. Piesek - u nas słodki, w Azji słodko-kwaśny.
34. Gdy umrę, rozsypcie moje prochy pod Tesco - wtedy będzie mnie odwiedza co niedzielę.
35. Pieniądze szczęścia nie dają Ale pozwalają wygodnie być nieszczęśliwym.
36. Mały palec u nogi powstał tylko po to, by boleśniej walnąć się o szafkę.
37. Kanapka studencka - chleb posmarowany nożem.
38. Pieniądze z pierwszej komunii - do dziś nie wiesz, gdzie się podziały.
39. Nimfomanka - kobieta, która pragnie seksu tak często jak przeciętny mężczyzna.
40. Polska waluta - tylko tutaj złoty jest srebrny.
41. Na uczelni poranna fizyka zagina czas. Po 30 minutach jest 08:05.
42. Feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść szafę na 8. piętro
cytat:
Wszystkiemu mogę się oprzeć z wyjątkiem pokusy. O Wilde