Aktualny czas: 22-11-2017, 4:46 Rejestracja

Tryb Wyświetlania Tryb drzewa | Tryb normalny
100 lat temu


Offline Jurek saat16-10-2013, 18:32,
Post: #1
Administrator
*******
Liczba postów: 464
Liczba wątków: 197
Dołączył: 31.12.2010
Reputacja: 11
Za zgodą autora:
Walki rosyjsko - austriackie na Lubelszczyźnie podczas I wojny światowej.
[Obrazek: I-wojna.jpg]
Wiek XX był dla Europy wiekiem licznych konfliktów zbrojnych, w tym dwóch straszliwych wojen światowych, które nie ominęły Lubelszczyzny. Ze względu na skalę konfliktu, jego chronologię, totalny charakter, ludobójstwo oraz żyjących do dziś naocznych świadków tych wydarzeń - w świadomości współczesnego społeczeństwa polskiego bardziej obecna jest II wojna światowa. Jeśli zaś mówimy o I wojnie światowej, przede wszystkim nasuwają się nam poznane na lekcjach historii obrazy wielkich bitew pod Verdun, nad Sommą – na froncie zachodnim, czy też bitwy pod Tannenbergiem w Prusach Wschodnich, Gorlicami, losy twierdzy Przemyśl oraz walki na terenie Kongresówki, znane najczęściej w kontekście zmagań Legionów Polskich z Rosjanami przy boku Austro – Węgier.
Tymczasem front I wojny światowej przebiegał również na terenie miasteczek i wsi Lubelszczyzny, na której ziemiach działania zbrojne między Rosjanami i Austriakami toczyły się od sierpnia 1914 roku. Temat ten nie jest znany szerszym kręgom społeczeństwa, gdyż dotyczył zmagań między naszymi zaborcami. Uważam jednak, że warto je poznać, gdyż rozgrywały się tak blisko, pod naszymi oknami niemalże, na oczach naszych pradziadków i dziadków, a w okopach walczących stron znaleźli się mieszkający pod różnymi zaborami Polacy.
Dzisiaj o relacje naocznych świadków wydarzeń z tamtych czasów już niestety trudno. Pozostali jeszcze tylko niemi, materialni świadkowie owych dramatycznych zmagań: cmentarze wojenne (a raczej ich resztki), rozsiane po terenie południowej Lubelszczyzny. Nie znam wszystkich takich miejsc. Wiem natomiast o niektórych w okolicach Bychawy, Giełczwi, Wysokiego, Tarnawki i Zakrzewa. Dziś są to niewielkie, ograniczone najwyżej do kilku arów powierzchni miejsca, najczęściej z dużym drewnianym krzyżem pośród drzew.
Jednakże o zaciętości zmagań i związanej z nią liczbie ofiar nie świadczy powierzchnia cmentarzy, okrojona w ciągu dziesięcioleci minionego wieku, lecz liczba takich miejsc na niewielkim terenie. Dotarły do mnie ustne informacje osób pochodzących z okolic Tarnawki, Studzianek i Batorza, iż w młodości słyszeli relacje naocznych świadków opowiadających o umieszczaniu po bitwie rannych żołnierzy w domach okolicznych gospodarzy. Z pewnością w niejednej miejscowości na Lubelszczyźnie domy zapełnione były wówczas rannymi żołnierzami.
Przenieśmy się jednak w ówczesne realia historyczne. Z powodu niewielkich rozmiarów tej pracy skoncentruję się na omówieniu działań na wąskim odcinku frontu przebiegającego na południe od Lublina, prowadzonych przez część oddziałów austriackiej 1 Armii i rosyjskiej 4 Armii. Ponieważ praca niniejsza opiera się głównie na jednym źródle - rosyjskim dywizyjnym dzienniku działań bojowych z 1914 r., przy porównywaniu dat wydarzeń z innymi opisami należy brać pod uwagę różnice wynikające z obowiązującego wówczas w Rosji kalendarza (opóźnienie w stosunku do kalendarza gregoriańskiego).

Po wypowiedzeniu wojny Rosji przez Austro-Węgry, w pierwszych dniach sierpnia 1914 r. Rosjanie wycofali się z dużej części Królestwa Polskiego, aby skrócić swoje linie obronne. W ślad za nimi wkroczyły wojska państw centralnych i od razu przystąpiły do działań wojennych, prowadzonych w oparciu o przygotowany kilka lat wcześniej plan, przewidujący uderzenie przeciw Rosji siłą dwóch armii austriackich z Galicji w kierunku północnym, z jednoczesnym atakiem niemieckim z Prus Wschodnich.
Ze strony rosyjskiej obronę linii Wąwolnica – Chmielnik – Piotrowice – Jabłonna – Chmiel zapewniały siły 4 Armii, która dalej na wschód, stykała się z 5 Armią. Austriacy atakując siły rosyjskie na styku działań 4 i 5 Armii, zdołali przerwać linię obrony 5 Armii i zająć Krasnystaw. W jego kierunku Rosjanie 18 sierpnia przerzucili jako wsparcie oddział pod ogólnym dowództwem gen. Wołoszynowa, który miał do dyspozycji półtora pułku 82 Dywizji Piechoty oraz baterię i część 3 Dywizji Kozaków Dońskich. Jednak następnego dnia Austriacy zdołali rozbić oddział gen. Wołoszynowa. Doszło do przerwania frontu na styku 4 i 5 Armii w kierunku na stację Trawniki. W odpowiedzi Rosjanie wydzielili z Korpusu Grenadierów i wysłali na zagrożony odcinek grupę pod dowództwem gen. Mrozowskiego złożoną z 3 i 7 Pułku Grenadierów, 81, 205, i 206 Pułki Piechoty III Korpusu Kaukaskiego oraz oddział gen. Wołoszynowa.
W tym czasie stopniowo dołączały do oddziału gen. Mrozowskiego kolejne pułki rosyjskie 1 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty. Były one dowożone koleją do Lublina i z dworca maszerowały dalej do Żabiej Woli (Preobrażeński i Siemionowski), do Głuska (Izmaiłowski), do Woli Piaseckiej (pułk Jegrów). Wyładowywała się jeszcze z transportu 1 Brygada Artylerii, z której trzy baterie zdołano już dołączyć do wyżej wymienionych jednostek.
Naprzeciw rozłożone były oddziały 1 Armii austro-węgierskiej w sile: X Korpus w składzie 2 i 24 Dywizja Piechoty, 10 Brygada Marszowa (pozycje na linii Fajsławice – Częstoborowice) oraz V Korpus – 33 i 37 Dywizja Piechoty (Częstoborowice – Piotrków).
Kolejne pułki rosyjskie 2 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty (Moskiewski, Grenadierów, Pawłowski i Fiński oraz 2 Brygada Artylerii), były dowożone koleją od Dęblina i rozładowane na stacji Lublin lub Minkowice, a następnie kierowane do walk, które właśnie przybierały na sile.
Wczesnym rankiem 20 sierpnia, 1 Gwardyjska Dywizja Piechoty ześrodkowana była w lesie na północ od wsi Stryjno. O godzinie 8,00 rozciągnęła się frontem na południowy – wschód, wzdłuż linii rzeki Giełczew. Pułk Preobrażeński prawym skrzydłem sięgał północnego skraju Stryjna. Pułk Siemionowski ustawił się przed wsią Wygnanowice, a Jegierski przed folwarkiem Żegotów. Na prawo i na lewo pozycje zajęły pozostałe oddziały. Około godziny 9,00 piechurzy Pułku Preobrażeńskiego rozpoczęli wstępne walki o wzgórze 119, w wyniku których udało im się je zdobyć. Siemionowcy i Jegrzy zajęli w tym czasie pozycje wyjściowe do ataku. Artyleria o godz. 14,00 rozpoczęła ostrzał w ramach przygotowania przed właściwym natarciem, które nastąpiło ok. godziny 17,00 siłami całej dywizji w kierunku na Suchodoły. Zepchnąwszy Austriaków dywizja rosyjska pod wieczór weszła na odcinek: las władysławowski – Rybczewice. W wyniku powstrzymania natarcia austriackiego V i X Korpusu żołnierze austriaccy z 2 i 24 Dywizji zmuszeni byli do wycofania się na linię: Łopiennik – Izdebno.
Następnego dnia Rosjanie z oddziału gen. Mrozowskiego skierowali atak na południe, w stronę pozycji austriackich, znajdujących się na linii Częstoborowice – Krzczonów, spychając przeciwnika atakami na Żuków i Walentynów. Pod wieczór pułki rosyjskie wyszły na południowo – wschodni skraj lasu krzczonowskiego i zanocowały na pozycjach. Nazajutrz kontynuowano walki, które pod wieczór skończyły się zajęciem pozycji austriackich. Odrzuceni ze swoich stanowisk Austriacy, odeszli na linię: Ossowa – Dąbie.
23 sierpnia 4 Armia rosyjska prowadziła uporczywe walki na linii: Pawłówek – Bychawka – Krzczonów – Pilaszkowice – Orchowiec. W ich rezultacie Rosjanie zajęli Krzczonów, spychając Austriaków na linię: Romanów – Wysokie. Po kilkudniowych walkach, w wyniku których 24 sierpnia zlikwidowano trawnicką wyrwę w linii frontu, 4 Armia atakując Austriaków w kierunku południowo – zachodnim, pod wieczór osiągnęła linię: Bychawa – Kosarzew – Giełczew – zachodni skraj lasu maciejowskiego. 1 Gwardyjska Dywizja Piechoty wyszła na odcinek przed Zaraszowem i Urszulinem. Natomiast 2 Gwardyjska Dywizja Piechoty, podzielona w tym czasie na na dwie brygady, skierowała się na odcinek Maciejów – Wysokie – Tarnawka oraz Giełczew – Kajetanów. Pułk Moskiewski 2 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty, podążając w ślad za pułkiem Grenadierów, zdobył ok. godziny 22,00 Wysokie i okopy ciągnące się na zachód od tej miejscowości.
W tym czasie pułk Pawłowski podążał w kierunku na Giełczew i Urszulin. Fiński zaś skierowano do Giełczwi na nocleg, gdzie pozostał w rezerwie brygady. Tymczasem Austriacy siłami V korpusu zajęli umocnione pozycje naprzeciw Bychawy: 33 Dywizja Piechoty (od Gałęzowa do Władysławowa), 37 Dywizja Piechoty (w rejonie Dąbrówki), 36 Brygada Szturmowa (na południu, w rejonie Wysokie – Tarnawka).
Linia okopów Brygady Landszturmu, ciągnęła się od Urszulina na wzgórze obok Kajetanowa, a dalej brzegiem zagajnika ku wzgórzom przed Tarnawką i Biskupiem. Tutaj też odcinek na styku V i X Korpusu, niemiecka 4 Dywizja Landwery obsadziła trzema brygadami piechoty i jedną kawalerii wraz ze sztabem Korpusu Landwery. Natomiast 3 Dywizję pozostawiono w rezerwie armijnej koło Kraśnika.
25 sierpnia 4 Armia rosyjska cały dzień kontynuowała ataki na pozycje Austriaków. Poszczególne pułki piechoty 1 Dywizji Gwardyjskiej do wieczora zdołały opanować Władysławów, okopać się na odcinku naprzeciw wsi Urszulin i zdobyć Zaraszów. Austriacka 33 Dywizja Piechoty odstąpiła od Zaraszowa i Władysławowa, natomiast 37 Dywizja Piechoty odparła ataki rosyjskie prowadzone na Urszulin. Przybyła celem wsparcia sił austriackiego sojusznika niemiecka 4 Dywizja Landwery w składzie trzech brygad piechoty i brygady kawalerii wspólnie z 36 austriacką Brygadą Szturmową zajęła odcinek Dąbrówka – Biskupie.
Nie udało się 4 Armii rosyjskiej siłami pułków 2 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty zrealizować rozkazu pobicia wroga i zajęcia jego pozycji. Całodzienne ataki nie przyniosły sukcesu Rosjanom.Pułk Moskiewski od 8,00 do 16,00 prowadził nieprzerwane natarcia na wzgórza od wschodniej strony Tarnawki, ale poniósłszy znaczne straty, wycofał się na pozycje wyjściowe koło folwarku Wysokie. Pułk Pawłowski do wieczora utrzymywał się na odcinku po obydwu stronach Kajetanowa, ale poniósł duże straty od ognia nieprzyjaciela i z nastaniem nocy wycofano go do Giełczwi. Tam również wycofano poszczególne bataliony Pułku Fińskiego po nieudanym nocnym natarciu.
Niemiecka 4 Dywizja Landwery, która około południa nadciągnęła od strony Zakrzewa, odbudowała i wzmocniła nadszarpnięte pozycje 36 austriackiej Brygady Szturmowej, która została przekazana w skład Korpusu utrzymującego pozycje na odcinku północno - wschodniej strony wzgórza między Tarnawką a Biskupiem.
Od 26 sierpnia oddziały 4 Armii rosyjskiej toczyły ciężkie walki ze zmiennym szczęściem. W następstwie ogromnych strat, dowództwo armii poprosiło nawet swoich zwierzchników dowodzących frontem o wstrzymanie natarcia, w celu umocnienia się na zajętych pozycjach. Z samego rana Rosjanie z 2 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty zaczęli się intensywnie przygotowywać do kolejnego ataku na wzgórza przed Tarnawką. Tuż przed godz. 20,00 wieczorem, po przygotowaniu artyleryjskim, pułk Moskiewski podźwignął się do ataku. Tym razem udało mu się przerwać pozycje nieprzyjaciela i zająć wzgórze 270. Zdobyto 42 działa. Nocą co pewien czas Rosjanie odpierali kontrataki Austriaków i zajmowali opuszczane przez nich kolejne okopy, gdyż Austriacy stopniowo wycofywali się do Tarnawki.
Także 1 Gwardyjska Dywizja Piechoty otrzymała rozkaz, aby z nastaniem wieczoru atakować nieprzyjaciela. Wieczorny atak skończył się zdobyciem przez Rosjan lesistego wzniesienia od południowej strony Zaraszowa. Nocą Austriacy próbowali obejść Rosjan od tyłu, ale skończyło się to dla nich ciężkimi stratami. Rosjanie odparli ten atak siłami rezerwowymi.
W dniu 27 sierpnia, głównodowodzący frontem południowo – zachodnim gen. Mrozowski podjął decyzję, aby 4 Armia zaprzestała natarcia i umocniła się na zajętych pozycjach. Jednakże osiągnięte przez nią sukcesy wkrótce spowodowały zmianę tego rozkazu: Mrozowski rozkazał wznowienie natarcia i pościg za przeciwnikiem. Po przygotowaniu artyleryjskim 1 Gwardyjska Dywizja Piechoty 28 sierpnia o godzinie 9,00 poderwana została do ataku. Pułk Preobrażeński do południa zajął wzgórza na południowy – zachód od Władysławowa. Pułk Siemionowski zaś zdobył Urszulin, a następnie idąc w ślad za przeciwnikiem, stanął na nocleg w Woli Gałęzowskiej. Izmaiłowcy wzięli udział w natarciu i pościgu za wycofującym się przeciwnikiem, po czym stanęli na nocleg we wsi Dębina. Linie austriackie zostały przerwane również na odcinku działania 2 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty jeszcze tego samego ranka.
Austriacy rozpoczęli odwrót na głębokie tyły. Sztab 1 Armii rozkazał wojskom wycofać się jeszcze w nocy z 27 na 28 sierpnia na linię: Frampol – Gościeradów – Świeciechów. V Korpus austriacki (14, 33 i 37 dywizje piechoty) wycofał się na linię: Blinów – Zdziłowice. Korpus niemiecki natomiast na linię: Zdziłowice – Branew.
W odpowiedzi na te posunięcia 4 Armia rosyjska rozpoczęła pościg za wycofującymi się Austriakami i Niemcami zakończony zajęciem linii: Wilkołaz – Zakrzówek – Batorz – Ponikwy, co nastąpiło pod wieczór. Natomiast 1 Gwardyjska Dywizja Piechoty w kolumnie marszowej przemieściła się w rejon Sulowa. Część Korpusu Grenadierów, włączonego do grupy gen. Mrozowskiego, odesłano na tyły. Na prawym skrzydle, w okolicach Kraśnika, nacierał XVI Korpus Armii. Zajmująca lewe skrzydło 2 Gwardyjska Dywizja Piechoty przeszła w rejon Batorza. W tym czasie wojska 1 Armii austriackiej, osłaniane przez niemiecki Korpus Landwery, zajmujący pozycje na linii: Godziszów – Wolica, wycofały się w kierunku Janowa Lubelskiego i Biłgoraja.
Na przełomie sierpnia i września 1914 roku wojska państw centralnych ścigane przez Rosjan odeszły za rzekę San, wycofując się daleko w głąb Galicji. Natomiast rosyjska 4 Armia otrzymała rozkaz marszu w kierunku twierdzy Przemyśl.
Wraz z opuszczeniem przez walczące armie Lubelszczyzny, kończę opisywanie działań w pierwszych tygodniach wielkiego konfliktu zbrojnego, który z czasem otrzymał miano I wojny światowej.

Na koniec warto wspomnieć, iż zdobywane w ciężkich walkach w 1914 r. przez Rosjan pozycje na południe od Lublina, utracone zostały rok później na korzyść państw centralnych. Państwa te utworzyły w Lublinie Generalne Gubernatorstwo, administrowane przez Austriaków do czasu zakończenia wojny. W wyniku klęski mocarstw zaborczych, wraz z zakończeniem wojny Polska odzyskała tak długo wyczekiwaną niepodległość.
Należy stwierdzić, iż działania na Lubelszczyźnie nie odbiegały zbytnio od scenariuszy znanych z innych teatrów działań wojennych w tamtym okresie. Były to walki bardzo uporczywe i zaciekłe, pociągające za sobą duże straty w ludziach. Z pewnością można negować ich sens w kontekście wojny jako zjawiska z natury rzeczy niszczącego i niehumanitarnego. Biorąc jednakże pod uwagę fakt, iż po przeciwnych stronach linii frontu stali nasi zaborcy, stworzone zostały sprzyjające warunki geopolityczne do odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Szansy tej nasi dziadowie wówczas nie zmarnowali.

Potrzebne do opracowania tego szkicu materiały, zdobyłem wykorzystując i tłumacząc z języka rosyjskiego: Dziennik Działań Bojowych 1 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty oraz Dziennik Działań Bojowych 2 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty z roku 1914 (Ruskaja Armia w Wielikoj Wojnie – A. Likhotwornik).

Janusz Zuń
Strona WWW Znajdź wszystkie posty użytkownikaZnajdź
Offline Jurek saat21-10-2013, 10:38,
Post: #2
Administrator
*******
Liczba postów: 464
Liczba wątków: 197
Dołączył: 31.12.2010
Reputacja: 11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-10-2013, 11:03 przez Jurek.)
Za zgodą autora:
Walki pod Bychawą w dniach 6-9 września 1914 r.
Paweł Grudzień

[Obrazek: images-austr.jpeg]

W historii światowych konfliktów dzień 28 lipca 1914 r. zapisał się jako początek jednej z najbardziej wyniszczających wojen w dziejach ludzkości - I wojny światowej. Naprzeciwko siebie stanęły dwa wrogie sobie przymierza: Państwa Centralne z Niemcami i Austro-Węgrami na czele oraz Ententa - przymierze Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji. Areną zmagań stały się terytoria wielu państw - w tym i obszar dzisiejszej Polski, a jedne z pierwszych ciosów tej wojny spadły na Lubelszczyznę, która leżała wówczas na pograniczu dwóch mocarstw: Austro-Węgier i Rosji. W planach obydwu stron tereny te zajmowały znaczące miejsce - stąd prowadził jeden z kierunków rosyjskiego uderzenia na austriacką Galicję, tędy też Austriacy zamierzali zaatakować znajdujące się pod rosyjskim zaborem ziemie Królestwa Polskiego. Jako pierwsi ruch wykonali Austriacy...
Podczas I wojny światowej wiele polskich miejscowości miało wątpliwy zaszczyt bycia kilkakrotnie na pierwszej linii frontu - wśród nich znalazła się także Bychawa, przez którą w latach 1914-15 front przetaczał się aż trzykrotnie. Za pierwszym razem było to 27 sierpnia 1914 r., gdy jednostki austro-węgierskiej 1 Armii w zwycięskim marszu parły na północ w kierunku Lublina – Bychawę zajęły oddziały należące do V Korpusu austro-węgierskiego. Jednakże kilka dni później niepomyślny dla Austriaków rozwój wydarzeń we wschodniej Galicji, gdzie natrafili oni na przeważające liczebnie armie rosyjskie i ponieśli porażkę, zmusił ich do zatrzymania swojego natarcia na Lubelszczyźnie, a potem - w obliczu podjętej 4 września kontrofensywy rosyjskiej - do rozpoczęcia stopniowego i odbywającego się wśród ustawicznych walk odwrotu ze zdobytych terenów.
W ten oto sposób pod Bychawą ponownie pojawiły się - tym razem wycofując się w kierunku południowym - masy cesarsko- -królewskich wojsk i postępujące za nimi oddziały carskie, które 5 września wyparły Austriaków z linii Bychawka-Osowa oraz zdobyły wzgórze 269 leżące 2 km na północ od Bychawy. Tę stratę Austriacy jeszcze przełknęli, jednak kolejnej linii obrony zamierzali już bronić do przysłowiowego ostatniego naboju. Przebiegała ona na południe od Bychawy i ciągnęła się od bagnistych brzegów Kosarzewki przez Białą Górę i dalej w kierunku Zaraszowa. Trzy rzędy okopów wyposażonych w pancerne osłony strzeleckie na pierwszy rzut oka stanowiło solidną i trudną do zdobycia pozycję obronną. Na przedpolu tej ufortyfikowanej pozycji żołnierze cesarza Franciszka Józefa I - a konkretnie węgierski pułk piechoty z 33 Dywizji Piechoty należącej do austro-węgierskiego V Korpusu - obsadzili także zabudowania Bychawy i folwarku Wandzin, gdzie zamierzali przyjąć pierwszy impet rosyjskiego uderzenia.
Z drugiej strony do ataku szykowały się jednostki należące do carskiego XVI Korpusu: 6 batalionów z pułków 187, 332 i 164 pod ogólnym dowództwem gen. Gliczewskiego. Wpierająca natarcie artyleria w liczbie 32 dział została rozmieszczona na północ od wzgórza 269. 6 września o godzinie 7 rano Rosjanie ruszyli do ataku. 3 godziny później po zaciętej walce w ich ręce wpadły zarówno zabudowania folwarku Wandzin, zdobyte przez żołnierzy ze 164 pp jak również sama Bychawa, którą zajęły roty z 332 pp. Resztki obrońców wycofały się na główną linię obrony, podczas gdy Rosjanie zatrzymali się na chwilę na wysokości południowych krańców Bychawy. Nie na długo jednak, gdyż o godzinie 13 poderwali się do dalszego szturmu na Białą Górę. Jednak tutaj carscy żołnierze zaczęli mieć, dosłownie i w przenośni - pod górkę. Na odkrytym stoku nie było gdzie się ukryć i silny ogień z broni ręcznej i maszynowej obrońców, którego nie zdołało wyeliminować nawet silne przygotowanie artyleryjskie, zaczął skutecznie przerzedzać szeregi atakujących. Do wieczora szturmującym Rosjanom udało się jedynie dotrzeć do opuszczonych austriackich okopów na północnym stoku Białej Góry, które zapewniły jako taką osłonę przed gradem kul ze szczytu wzgórza. Zapadające ciemności rozdzieliły walczących - na grzbiecie wzgórza węgierscy żołnierze gratulowali sobie odparcia pierwszego szturmu, natomiast tkwiący w okopach poniżej nich Rosjanie obmyślali plan działania na dzień następny oraz pospiesznie sprowadzali z tyłów lekarzy, których zaczęło brakować na pułkowych punktach opatrunkowych.
Od wczesnych godzin porannych 7 września Rosjanie rozpoczęli „zmiękczanie” pozycji przeciwnika huraganowym ogniem artylerii, również znajdujące się w pierwszej linii oddziały piechoty strzelały w stronę wrogich okopów ze wszystkiego, co było tylko pod ręką. Ostrzał trwał aż do wieczora - wtedy to znajdujący się bezpośrednio naprzeciwko szczytu Białej Góry 332 pp otrzymał rozkaz zdobycia wzgórza za wszelką cenę. O tym jak duży respekt zdążyli już poczuć rosyjscy żołnierze przed austro-węgierskimi umocnieniami, niech świadczy fakt, iż po otrzymaniu w/w rozkazu dowódca 332 pp pułkownik Ełłański otwarcie powiadomił telefonicznie gen. Gliczewskiego, iż nie wierzy w powodzenie szturmu. Gliczewski zastosował w tej sytuacji metodę „kija i marchewki”, obiecując mu wsparcie pozostałych pułków oraz grożąc postawieniem go przed sądem wojennym w razie niewypełnienia rozkazu. Poskutkowało. Około godziny 20 wzdłuż całej linii rosyjskiej od Bychawy aż po Wolę Bychawską, wśród nieustannego grzmotu artylerii rozległo się głośne „Ura!” i masa żołnierzy w brunatnych mundurach rzuciła się naprzód. Nie zważając na gwizdające wszędzie kule i padających wokół towarzyszy broni, Rosjanie wdarli się na grzbiet wzgórza i po zaciętej walce wręcz wyparli z niego węgierskich obrońców.
W walce poległ m.in. dowódca 332 pp, który za odwagę został pośmiertnie odznaczony Orderem św. Jerzego IV Klasy. Węgrzy odskoczyli na kolejną linię okopów przecinającą południowy stok wzgórza i tam powstrzymali ścigających ich Rosjan, którzy zawrócili do zdobytych przed chwilą umocnień na szczycie Białej Góry. Cesarsko-królewscy próbowali jeszcze odzyskać utracone pozycje, jednak ich kontratak został odparty i ostatecznie cofnęli się oni na ostatnią już swoją linię obrony pod folwarkiem Marysin. Zapadła noc, jednak tym razem nie miała ona być spokojna.
Około godziny 22 oddziały austro-węgierskie podpaliły zabudowania Marysina, oświetlając sobie w ten sposób przedpole w obawie, iż Rosjanie mogą chcieć pójść za ciosem. Okazało się, iż miały one przysłowiowego “nosa”, gdyż rozochocony odniesionym sukcesem i liczący na chwilowe zdezorganizowanie jednostek przeciwnika dowódca rosyjskiego XVI Korpusu, rzeczywiście nakazał kontynuowanie natarcia - na nic zdały się tu protesty gen. Gliczewskiego, który słusznie argumentował, iż atak wyczerpanych walką jednostek na umocnioną pozycję wroga i to jeszcze w odkrytym i oświetlonym pożarem terenie oznacza samobójstwo. Rozkaz utrzymano w mocy i Rosjanie zaatakowali powtórnie, lecz zgodnie z przewidywaniami atak został odparty z dużymi stratami wśród nacierających, a zachęceni tym obrońcy przeszli do kolejnego kontrataku, w którym rzekomo użyli nawet samochodów pancernych. Ta ostatnia informacja (przytaczana w pamiętnikach gen. Gliczewskiego) wydaje się być mało prawdopodobna, gdyż w roku 1914 armia austro-węgierska nie posiadała jeszcze własnych samochodów pancernych – być może zatem Węgrzy użyli wówczas zdobycznych rosyjskich samochodów lub po prostu podkomendni gen. Gliczewskiego celowo wyolbrzymili siły przeciwnika, próbując w ten sposób usprawiedliwić swoją porażkę. A mieli co usprawiedliwiać: kontratak rozpędził bowiem znajdujących się na jego drodze żołnierzy ze 164 pp i Węgrzy przebiwszy się przez zajmowane przez w/w pułk okopy a potem przez wschodnią część Bychawy, zostali powstrzymani dopiero ok. kilometr na północ od zabudowań folwarku Wandzin.
Wstający dzień 8 września także nie przyniósł oczekiwanych przez rosyjskie dowództwo rezultatów. Planowane na ten dzień połączenie się w okolicach Zaraszowa z jednostkami Korpusu Gwardii i wspólne uderzenie z tamtej strony na austro-węgierskie pozycje nie doszło do skutku, a w pojedynkę postrzelane i wyczerpane dotychczasowymi walkami oddziały nie zdołały posunąć się do przodu, ograniczając się jedynie do umocnienia się na zdobytych do tej pory stanowiskach na południowych zboczach Białej Góry. O zaciętym i wyczerpującym psychicznie charakterze walk przekonał się naocznie sam Gliczewski, gdy po południu obok jego punktu obserwacyjnego, znajdującego się na wzgórzu na północ od Bychawy, pojawił się nagle oficer 332 pp bez czapki na głowie, z rewolwerem w ręku i tocząc wokół błędnym wzrokiem, krzyczał: „Nie, ja dłużej nie mogę, ja zginę, tam dłużej nie da się utrzymać, tam piekło!”.
Rozkazy na dzień 9 września dla jednostek rosyjskich stojących pod Bychawą były również utrzymane w ofensywnym tonie, tyle że tym razem główny nacisk położono w nich na prawe skrzydło i zdobycie leżących na południowy-zachód od Bychawy Grodzan i Leśniczówki. Celem ataku miały się stać również umocnienia austro-węgierskie w okolicy folwarku Marysin. Działające na tym kierunku rosyjskie bataliony z 332 i 187 pp zostały wzmocnione rezerwami, z kolei nieprzyjacielskie pozycje starano się maksymalnie osłabić trwającym od rana ostrzałem artyleryjskim. Do ataku miały przystąpić także sąsiednie odcinki i to one odniosły pierwszy sukces: około godziny 14.30 na południowym-wschodzie od strony Zaraszowa dostrzeżono bowiem wycofujace się niewielkie grupki żołnierzy przeciwnika - znak, że niezłomny dotąd opór cesarsko-królewskich żolnierzy został ostatecznie przełamany. Na ten widok morale szykujacych się pod Bychawą do ataku rosyjskich żołnierzy niewątpliwie znacząco wzrosło i gdy o 15.30 otrzymali oni rozkaz do szturmu, nie trzeba im było tego dwa razy powtarzać. Najeżone bagnetami brunatne szeregi ochoczo rzuciły się w kierunku wrogich okopów - przed znajdującymi się w nich węgierskimi żołnierzami, którzy również dostrzegli wycofujących się współtowarzyszy, otworzył się teraz szeroki wachlarz możliwości: poddać się, uciekać lub walczyć (i najpewniej zginąć). Część z nich wybrała pierwsze rozwiązanie, reszta zdecydowała się na ucieczkę - na bohaterską śmierć nie było chętnych.
W wyniku przełamania pozycji austro-węgierskiego V Korpusu w okolicach Bychawy oraz oskrzydlenia cesarsko-królewskiej 1 Armii przez nadchodzące od wschodu kolejne jednostki rosyjskie nastąpił dalszy odwrót wojsk cesarza Franciszka Józefa I w kierunku południowo-zachodnim. W okolice Bychawy powróciły one dopiero w lecie 1915 r.
Po przejściu frontu tyłowym jednostkom rosyjskim przypadło zadanie uporządkowania pól bitewnych i pochowanie setek poległych żołnierzy. Zachowanymi do dzisiejszych czasów pamiątkami tamtych wydarzeń w dzisiejszym krajobrazie okolic Bychawy są pozostałości cmentarzy wojennych – w Bychawce oraz samej Bychawie (kwatera na cmentarzu parafialnym oraz cmentarz na Białej Górze).
Bibliografia:
1. Bator J., Wojna galicyjska, Kraków 2008
2. Biełoj A., Galicyjskaja bitwa, Moskwa 1929
3. Dąbrowski M., Cmentarze wojenne z lat I wojny
światowej w dawnym województwie lubelskim,
Lublin 2004
4. Gliczewskij K.L., Bojewyje diejstwa wtorooczeriednych
diwizii w mirowuju wojnu, Moskwa-
-Leningrad 1928
5. Kawaliery Wojennogo Ordiena Swijatogo Wielikomuczenika
i Pobiedonosca Georgija za period s
1914 po 1918 g, Moskwa 2008
6. Österreich-Ungarns letzter Krieg 1914-1918.
Erster Band, Das Kriegjahr 1914, Wiedeń 1931

Autor: Paweł Grudzień
Strona WWW Znajdź wszystkie posty użytkownikaZnajdź
Offline Krzysztof saat23-10-2013, 8:14,
Post: #3
Super Moderator
******
Liczba postów: 303
Liczba wątków: 131
Dołączył: 02.01.2011
Reputacja: 23
Znalazłem dwa opracowania. Nie koncentrują się one na naszych terenach, ale pokazują szerszą perspektywe działań wojennych.

Pierwsze:
"BITWY O KRAŚNIK I ZAMOŚĆ (VIII-IX 1914)"

z komentarza do opracowania: "...nie było w sierpniu i wrześniu 1914 r. czegoś takiego jak Bitwa pod Zamościem - nie wiem też, skąd autor zaczerpnął tą nazwę. W historiografii polskiej (za austriacką) bitwa ta nazywana jest bitwą pod Komarowem (stąd i przydomek generała piechoty Moritza von Auffenberga - von Kraśnik), w historiografii rosyjskiej (radzieckiej) - Bitwą pod Tomaszowem (Tomaszewskoje Srażenije) - więc jeszcze dalej od Zamościa jak Komarów..."

Drugie:
"Zarys działań wojennych na froncie wschodnim w 1914 roku"
(zawiera zdjęcia i mapy)
Znajdź wszystkie posty użytkownikaZnajdź
Offline Jurek saat11-04-2014, 12:03,
Post: #4
Administrator
*******
Liczba postów: 464
Liczba wątków: 197
Dołączył: 31.12.2010
Reputacja: 11


"When power of love overcomes love of power, world will know peace." Bob Marley
Strona WWW Znajdź wszystkie posty użytkownikaZnajdź
Offline pablo8019 saat27-09-2015, 11:37,
Post: #5
Młodszy zaraszowiak
**
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Dołączył: 21.10.2013
Reputacja: 0
Nie wiedziałem za bardzo gdzie podać tę informację - ostatecznie zdecydowałem się tutaj...
Otóż w międzyczasie prac nad książką dot. działań I-wojennych pod Puławami postanowiłem zebrać opublikowane dotąd po różnych czasopismach i stronach internetowych moje artykuły, wzbogacić je o nie publikowane dotąd wersje robocze z terenów nie tylko powiatu puławskiego, ale całej Lubelszczyzny i umieścić je w jednym miejscu:
http://lubelskie1914-15.blogspot.com/
Zapraszam zainteresowanych do lektury - z okolic Bychawy pojawił się póki co jeden, w/w cytowany artykuł. A informacje o nowych wpisach na blogu będą pojawiać się na facebookowej stronie poświęconej wspomnianemu opracowaniu "puławskiemu":
https://www.facebook.com/I-wojna-światow.../timeline/
Znajdź wszystkie posty użytkownikaZnajdź
Offline Jurek saat28-09-2015, 9:08,
Post: #6
Administrator
*******
Liczba postów: 464
Liczba wątków: 197
Dołączył: 31.12.2010
Reputacja: 11
Czy taka forma: http://portal.zaraszow.pl/2015/09/i-wojn...14-r-cz-2/ była by dobra? Mam nadzieję, że trwalsza i lepiej zauważalna. Prosimy powiadamiać nas o nowych publikacjach, lub publikować też u nas. Na naszym portalu również każdy może publikować, po rejestracji na portalu.
"When power of love overcomes love of power, world will know peace." Bob Marley
Strona WWW Znajdź wszystkie posty użytkownikaZnajdź




Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Autor Wiadomość