Jak donosi Anna Rymsza w dobrychprogramach.pl Roztrzepany Kanadyjczyk, z Montrealu, wybierał się do Vermont przed Świętami Bożego Narodzenia. Na granicy Kanady ze Stanami Zjednoczonymi zorientował się, że zapomniał zabrać paszport. Zwykle w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak zawrócić i jechać szukać do domu, ale pan przypomniał sobie… że przecież ma skan swojego paszportu na iPadzie.

W normalnych warunkach Kanadyjczyk zostałby wysłany do Montrealu po paszport, gdyż przekroczenie granicy jest możliwe jedynie na podstawie paszportu lub rozszerzonego prawa jazdy. Amerykańska straż graniczna okazała się wyjątkowo wyrozumiała w tym przypadku. Kanadyjczyk wytłumaczył, że jedzie do Vermont dostarczyć prezenty świąteczne i na podstawie skanu paszportu, sporej ilości tłumaczeń oraz prawa jazdy, którego na szczęście nie zapomniał, został wpuszczony do sąsiedniego kraju. Tego samego dnia udało mu się również wrócić do Montrealu na podstawie tego samego zestawu dokumentów. link